Nowy planer w kratkę, aplikacja do zadań, kolorowe bloki w kalendarzu i wyłączone powiadomienia. Poniedziałek wygląda obiecująco. A w czwartek po południu zostaje już tylko siła, żeby bezmyślnie przewijać telefon na kanapie. Jeśli ten scenariusz brzmi znajomo, warto przyjąć niewygodną hipotezę: problemem prawdopodobnie nigdy nie był czas, ale zarządzanie energią. Coachowie słyszą to bardzo często – kobieta przychodzi po pomoc w organizacji dnia, a po dwóch spotkaniach okazuje się, że jej doba jest rozplanowana wzorowo i zupełnie pusta energetycznie.




























