„Stosy kości” to pierwszy tom serii kryminalnej, którą już można dodać do listy potencjalnych ulubionych. Inspektor Jack Logan potrafi dostarczyć emocji i rozrywki.

 Tekst: Sylwia Skorstad

fot: Pixabay

Szkocki inspektor Jack Logan ma pewien nietypowy zwyczaj – regularnie odwiedza mordercę, którego przed laty aresztował. Robi to na przekór logice. Po upadku, do którego doszło w czasie ucieczki przed policją, osadzony w zakładzie mężczyzna ma upośledzone zdolności poznawcze. Logan podejrzewa jednak, że to tylko gra. Ma nadzieję wyciągnąć z „Szeptacza” prawdę o ostatniej ofierze, której ciała nigdy nie udało się odnaleźć. Jest pewien, że morderca tylko udaje upośledzonego i w duchu śmieje się z wysiłków śledczych.

Kiedy niespodziewanie Jack dostaje wezwanie do północnej Szkocji, powracają do niego wspomnienia ze sprawy „Szeptacza”. Szczegóły są bardzo niepokojąco znajome – ktoś porwał dziecko i przesłał rodzicom charakterystyczny list. Czyżby ktoś naśladował znanego z mediów mordercę? Wszystko wskazuje na to, że na odnalezienie uprowadzonego chłopca jest niewiele czasu. Pod wodzą Jacka lokalna grupa policji zaczyna dwoić się i troić, sprawdzając wszystkie tropy.

Nadciąga burza

– Nadciąga burza – stwierdził Logan, spoglądając w górę.

– Tu zawsze nadciąga jakaś burza – odparł Ben. Wzruszył ramionami. – Wychodzimy z nich cało. Prędzej czy później wszystkie przechodzą.

Klimat kryminalnych powieści Kirka jest typowo szkocki – mroczny, ironiczny i pozostawiający nadzieję, że po burzy przyjdzie dzień. Wszystko, co dzieje się na zewnątrz, jest zwięzłe i dynamiczne, no bo w każdej chwili może się rozpadać albo wiatr nie będzie dawał żyć.

Autor „Stosów kości” to trzy postacie w jednym, każda z własną karierą i poczuciem humoru. Sam pisze o sobie, że marzył o zostaniu pisarzem od dziewiątego roku życia, kiedy to życzliwa bibliotekarka nakreśliła jego nazwisko na grzbiecie zeszytu, w którym uwiecznił swoje okropne opowiadanie, i odłożyła go na biblioteczną półkę. Zrobiła to, by sprawić chłopcu przyjemność, ale dla niego ten moment był oknem do przyszłej sławy. Od tego czasu napisał ponad 140 książek dla dzieci jako Barry Hutchison, ponad 15 książek dla dorosłych jako Barry J. Hutchison, a potem zaczął, jak to sam określa, „czerpać ogromną przyjemność z mordowania ludzi” jako JD Kirk.

Pisze prawdopodobnie dlatego, że gdy mówi, to nikt go nie rozumie. Może poza wyjątkiem kilku osób z jego rodzinnej wioski. JD/Barry mówi z tak silnym szkockim akcentem, że próbując odgadnąć, co ma na myśli, rozmówca zaczyna wątpić w swoje umiejętności językowe.

Trzeba się śmiać

Podczas wywiadów, na spotkaniach z czytelnikami i w trakcie festiwali Kirk zwykle odgrywa rolę wesołka. Mówi, że życia nie da się brać na poważnie. Trzeba się śmiać oraz czytać i oglądać komedie tak samo, jak kryminały. Jednocześnie twierdzi, że poczucie humoru nie wystarczy, by kogoś zapamiętać. Przynajmniej, jeśli chodzi o bohaterów powieści. Tworząc inspektora Logana, starał się, by była to postać wielowymiarowa. Zaczął, jak to ma w zwyczaju, od zapisania wszystkiego, co mu przyszło do głowy na temat nowej postaci: ulubioną muzykę, nielubiane potrawy, najgorsze wspomnienie, najbardziej zawstydzającą rzecz, którą zrobiła, największe marzenie… Później, gdy powstawała fabuła, ten wielostronicowy opis służył jako mapa drogowa.

Jedną z cech rozpoznawczych Logana stało się jego antydziaderstwo. Kiedy ktoś z kolegów policjantów robi sobie „żarty” z kobiet, inspektor reaguje na to tak, że matka może być z niego dumna. Kolejną, jego poczucie humoru, które sprawia, że dobrze dogadałby się z wieloma bohaterami kryminalnych powieści Harlana Cobena.

Na szkockim posterunku

„Stosy kości” to obiecujący początek serii kryminalnej. Od czasu jej powstania Kirk zapełnił cykl już dwudziestoma tomami, więc tylko czekać polskich przekładów kolejnych części.

Pierwsza powieść jest szybka, wciągająca i dobrze napisana. Polecić ją można wszystkim wielbicielom kryminałów. Jedynym wyjątkiem mogą być ci czytelnicy, którzy źle znoszą sceny okrucieństwa wobec zwierząt. W tej historii trzy sceny są fabularnie uzasadnione, ale brutalne, więc lepiej uważać.

Trzystustronicową powieść można przeczytać w jeden wieczór. Zagadka jest intrygująca, bohaterowie wiarygodni i interesujący, a dialogi żywe i, pomimo mrocznego tematu, pełne humoru. Można się poczuć jak na posterunku szkockiej policji.

JD Kirk, „Stosy kości”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka

 

 

 

 

 

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.