Gdy wyjście do sklepu to największy stres w tygodniu, a przychody spadają z dnia na dzień, oszczędne gotowanie jest zdecydowanie dobrym pomysłem.

Tekst: Joanna Zaguła

Nadeszły takie czasy, że staliśmy się sobie bliższy niż zazwyczaj. Mimo iż nie możemy się do siebie fizycznie zbliżać. Nagle okazuje się bowiem, że wszyscy mamy takie same bardzo proste, ale bardzo duże problemy. Na przykład – jak i gdzie robić zakupy i jak wdrożyć oszczędne gotowanie. Nawet jeśli bardzo przestrzegamy hasła #zostańwdomu, nie chodzimy do pracy, nie korzystamy z transportu publicznego, nie spotykamy się ze znajomymi, a nawet rezygnujemy ze wspólnych spacerów, to nie tej jednej rzeczy nie da się obejść – musimy coś jeść. I nawet jeśli zrobiliśmy spore zapasy, to nie wystarczą na kilka miesięcy. W mojej kuchni taka ilość jedzenia najzwyczajniej w świecie by się nie zmieściła. Poza tym w tym czasie pełnym stresu i gdy mamy ograniczone możliwości wychodzenia z domu, bardzo potrzebujemy zdrowej kuchni pełnej witamin. A te znajdziemy w świeżych warzywach i owocach, których niestety nie da się za wiele kupić na zapas. Marzy mi się robienie zakupów online, ale wszystkie sklepy, które udało mi się sprawdzić, oferują najbliższą dostawę na za miesiąc. Wobec tego, by jakoś funkcjonować, czasem muszę udać się do sklepu. Wybieram mój lokalny warzywniak, by wspierać jego właścicielkę, a także dlatego, że zakupy robię w nim na zewnątrz, a pani sprzedająca podaje mi warzywa z wnętrza swojej budki. Jeśli nie muszę nigdzie wchodzić, to też niczego nie dotykam i wdycham powietrza, w którym mogła przebywać wcześniej osoba zarażona.

Jednak tam nie kupię jajek, mleka (nie mówiąc już o sojowym), ani nawet suszonych strączków, idealnych na takie czasy. Prawda jest taka, że raz na jakiś czas jestem zmuszona wejść do sklepu. Nie wiem, czy lepsze są te większe czy mniejsze. Na pewno zależy mi na tym, by dotykać tam jak najmniej (oczywiście w rękawiczkach), przebywać tam jak najkrócej, omijać innych klientów i przede wszystkim nieprędko powtórzyć to doświadczenie. Dlatego stawiam na oszczędne gotowanie. By jak najwięcej ugotować z małej ilości zakupów i nie musieć robić ich zbyt często. Nie bez znaczenia jest też obecna sytuacja ekonomiczna. Wiele osób ma znacząco ograniczone dochody. Dlatego oszczędzanie to teraz zdecydowanie dobry pomysł.

Jakie są na nie sposoby? Pierwszy to tanie składniki. Ale nie takie gorszej jakości. To zdecydowanie nie jest droga, którą polecam. Chodzi raczej o to, by wyeliminować te najdroższe elementy regularnych zakupów. Można choćby rezygnować z mięsa czy dojrzewających i pleśniowych serów. Warzywa są zdrowsze i po prostu tańsze. Potrawki z fasolą, kiszona kapusta, sałatki z cieciorką, ziemniaki z koperkiem dadzą nam tyle samo energii, a nie nadwyrężą portfela.

Jeśli brakowałoby wam tych lepszych smaczniejszych składników, a macie nieco więcej wolnego czasu, postawcie na domową produkcję. Pierogi, naleśniki czy zupy robione w domu są zawsze tańsze i zdrowsze od tych sklepowych. Poświęcając trochę czasu na kuchenne zajęcia, możecie też wyczarować w domu roślinne zamienniki wielu droższych niewegańskich dań. Marynowane pieczone boczniaki zastąpią śledzie, wstążki z marchewki pieczone i zalane sosem sojowym z octem i przyprawami podawajcie na kanapkach i do sałatek zamiast łososia. Z pieczonej włoszczyzny, kaszy jaglanej i bułki tartej z ulubionymi przyprawami zrobicie wege-pasztety.

Trzeci sposób na oszczędności w kuchni to mądre planowanie i wielokrotne wykorzystanie produktów. Oczywiście nie chodzi o podwójne używanie torebek z herbatą, ale o korzystanie ze wszystkiego, co oferują nam zakupione składniki. Dziś na obiad rosół z makaronem? Z gotowanych warzyw zrobicie pasztet. Suchy chleb dodajemy do sałatki z cebulą i pomidorami, by była bardziej sycąca. Z ziemniaków, które nie zeszły na obiedzie, zróbcie kluski albo sałatkę (jeśli są jeszcze dość twarde).

No Comments Yet

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.