Z okazji nadchodzącego Dnia Kobiet mamy dla was magiczny prezent. Opowiemy o tym, jak osiągnąć coś niemożliwego, czyli jak schudnąć bez diety.

Tekst: Joanna Zaguła

Kiedy zastanawiam się, jak schudnąć bez diety, to czuję się trochę tak, jak wtedy, gdy planuję remont tej willi na plaży we Włoszech, którą kiedyś kupię albo gdy zastanawiam się, co będę robić z wolnym czasem, gdy w końcu nauczę się teleportować. No, fantastyka. Jednak okazuje się, że to całkiem możliwe. To pierwsze, bo nad resztą jeszcze pracuję. Utrata wagi bez restrykcyjnej i nieprzyjemnej głodówki to całkiem realna perspektywa. Co więcej – tak właśnie powinno wyglądać odchudzanie!

Po pierwsze – jakość

Zachęcam was bardzo serdecznie do tego, by planować odchudzanie z pozycji miłości, a nie nienawiści. Jeśli, patrząc na swój brzuch, myślicie, że jest obrzydliwy i należy się udręczać, by całkiem się zmienić, to daleko nie zajdziecie. Fundując sobie taki stres, prędzej czy później, będziecie potrzebować odskoczni. Gdy codzienność jest udręką i orką na ugorze, to muszą się pojawić lepsze momenty. A one mogą oznaczać podjadanie. Jeśli jednak będziecie patrzeć na siebie z czułością, głaskać się po brzuchu i pupie, rozumiecie, że to ciało jest dobre i należy mu się to, co najlepsze. Czyli zdrowie. Niech waszym postanowieniem nie będzie więc głodówka, tylko zmiana nawyków. To, co nakładacie na talerz, niech będzie dobre – świeże, naturalne, lokalne, w miarę możliwości lekkie. A wtedy będzie też smaczne. Codziennie jedzcie to, co wam smakuje.

Po drugie – składniki

Co jednak w sytuacji, gdy to, co nam smakuje to: skrzydełka z kurczaka, pączki i bułka z serem? No cóż, nie da się jednak schudnąć bez pewnych wyrzeczeń. Ostatecznie musimy trochę zmienić nawyki. Bowiem najprawdopodobniej te, których obecnie się trzymamy właśnie spowodowały wzrost wagi. Najlepiej doradzi wam dietetyk, ale nawet bez wizyty u niego możecie spróbować zmienić swój jadłospis na lżejszy i zdrowszy, rezygnując z jednych, a stawiając na inne składniki. Wśród tych, których powinniśmy unikać (zupełnie wykluczyć lub jeść maksymalnie raz w tygodniu) są: mięso, cukier, biała mąka, sery żółte i pleśniowe. Nie ma tego dużo. Ale niestety to składniki bardzo popularne i dla wielu osób ulubione. Niech was jednak pocieszy to, co możecie jeść w zamian. Nieograniczoną ilość warzyw, sporą ilość owoców, ciemne pieczywo na zakwasie, lekki nabiał, rośliny strączkowe. Nie leci wam ślinka? Poczekajcie. Na śniadanie proponujemy owsiankę z gruszką lub kanapki z jajecznicą. Na lancz sałatkę z pomidorem, ogórkiem, czarną soczewicą, miętą, pietruszką i serem feta. Na obiad kotleciki z kaszy jaglanej z kiszoną kapustą albo curry z dynią. Potem owoce na deser, a na kolację sałatka caprese czy kanapka z guacamole.

Po trzecie – reguły

Jedną z najważniejszych reguł jest regularne jedzenie niewielkich porcji. Planujemy pięć smacznych posiłków dziennie, ale niech będą naprawdę niewielkie. Jeśli kanapka – to jedna, jeśli zupa – to miseczka, jeśli sałatka – to miska. A gdy złapie was głód, zjedzcie kilka migdałów lub czekajcie już na kolejny posiłek. W końcu przerwy między nimi wynoszą tylko trzy godziny. Ostatni posiłek wcale nie musi być o 17. Ale na 2-3 godziny przed snem. Więc dla niektórych to będzie 17, dla innych 21. Ważny jest też sam sen. Minimum 8 godzin na dobę. Niewyspani bowiem nie stracimy na wadze. Bo brak nam równowagi w organizmie. Ostatnią zasadą jest zaś ruch. Nie musi to być od razu codzienny trening. Wystarczy jeździć do pracy na rowerze albo raz w tygodniu pójść na basen czy umówić się ze znajomymi na grę w kosza. To też sposób na wyjątkowe okazje. Jeśli z okazji urodzin zjecie za dużo tortu, z okazji rocznicy o kilka frytek więcej, a z okazji piątku- całą pizzę, niech towarzyszy temu więcej ruchu. Przed jedzeniem lub następnego dnia. I nie będzie źle, obiecuję!

No Comments Yet

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.