Miało być inaczej. Tym razem miałaś nie ignorować czerwonych flag, nie tłumaczyć czyjegoś braku zaangażowania i przede wszystkim nie zakochiwać się w kimś, kto od początku daje ci mniej, niż sama jesteś gotowa dać. A jednak znowu jesteś w podobnym miejscu. Dlaczego więc zakochujemy się w niewłaściwych osobach?

„On jest świetny, tylko teraz ma trudny czas”.
„Ona po prostu boi się bliskości”.
„Przecież mówił, że mu zależy”.
„Jeszcze trochę i wszystko się ułoży”.
Brzmi znajomo? W relacjach jesteśmy zaskakująco dobrzy w znajdowaniu powodów, dla których warto jeszcze poczekać, jeszcze raz porozmawiać i jeszcze trochę się postarać. Szczególnie wtedy, kiedy naprawdę nam zależy.
Dlaczego właśnie ta osoba?
Czasem od początku widzimy, że coś się nie zgadza. Druga osoba jest emocjonalnie niedostępna, wysyła sprzeczne sygnały, pojawia się i znika albo nie chce nazwać relacji. Rozsądek podpowiada: „odpuść”. Emocje odpowiadają: „ale przecież między nami jest coś wyjątkowego”. I właśnie ta niepewność może sprawić, że zaczynamy angażować się jeszcze bardziej.
„Nie zawsze świadomie wybieramy osoby, które są dla nas trudne. Często pociąga nas to, co jest nam w jakiś sposób znajome. Jeżeli określony sposób budowania relacji znamy z wcześniejszych doświadczeń, możemy nieświadomie uznawać go za bardziej naturalny niż spokojną, przewidywalną bliskość” – mówi mgr Łukasz Gerzok, psycholog i psychoterapeuta w trakcie szkolenia.
Dlatego czasem osoba, która jest dostępna, zainteresowana i jasno komunikuje swoje intencje, wydaje nam się… mniej ekscytująca. Nie ma zagadki do rozwiązania, nie trzeba czekać na wiadomość ani zastanawiać się, co druga osoba miała na myśli.
Motyle w brzuchu czy ciągłe napięcie?
Początek znajomości potrafi być naprawdę intensywny. Czekamy na telefon, sprawdzamy, czy ktoś wyświetlił wiadomość, analizujemy każde „hej”, a po udanej randce odtwarzamy w głowie wszystkie szczegóły. Sama ekscytacja oczywiście nie jest niczym złym. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy utożsamiać ją z jakością relacji.
„Silne emocje nie zawsze oznaczają silną więź. Czasem źródłem intensywności jest właśnie niepewność. Kiedy nie wiemy, czego możemy się spodziewać po drugiej osobie, nasza uwaga może być jeszcze bardziej na niej skupiona” – wyjaśnia Łukasz Gerzok.
Wtedy jedna wiadomość potrafi poprawić nam humor na cały dzień, a jej brak – skutecznie go zepsuć. I zanim się zorientujemy, zaczynamy żyć nie tyle samą relacją, ile oczekiwaniem na kolejne sygnały.
Czerwone flagi widzimy. Tylko czasem je zagłuszamy
Najciekawsze jest to, że zazwyczaj wcale nie jesteśmy ślepi na niepokojące sygnały. Widzimy, że ktoś nie dotrzymuje słowa. Zauważamy, że kontakt jest jednostronny. Czujemy, że nasze potrzeby schodzą na dalszy plan. Wiemy, że kolejny raz odwołane spotkanie nie jest przypadkiem. A mimo to potrafimy znaleźć dziesiątki powodów, żeby zostać. Bo przecież „ma dużo pracy”. Bo „poprzedni związek go skrzywdził”. Bo „nie jest typem osoby, która dużo mówi o emocjach”. Bo „przecież ostatnio było cudownie”.
„Warto patrzeć nie tylko na to, co ktoś mówi, ale również na powtarzalność jego zachowania. Jednorazowa sytuacja może mieć wiele przyczyn. Jeżeli jednak pewien schemat regularnie się powtarza, dobrze potraktować go jako ważną informację o relacji” – mówi ekspert.
Zakochujemy się w człowieku czy w jego potencjale?
To chyba jedna z największych pułapek. Nie zawsze zakochujemy się wyłącznie w tym, jaki ktoś jest. Czasem zakochujemy się również w tym, jaki – naszym zdaniem – może się stać.
Widzimy jego czułość, która pojawia się od czasu do czasu, i wyobrażamy sobie, jak wyglądałaby relacja, gdyby tej czułości było więcej. Słyszymy deklarację i zaczynamy budować wokół niej przyszłość. Dostrzegamy potencjał, zamiast patrzeć na codzienność. Tymczasem związek tworzą przede wszystkim realne zachowania, a nie możliwości.
A może warto zmienić pytanie?
Zamiast kolejny raz zastanawiać się: „Czy on naprawdę mnie chce?”, można zadać sobie pytanie: „Czy ja chcę takiej relacji?” Czy czuję się w niej bezpiecznie? Czy moje potrzeby są ważne? Czy zainteresowanie jest wzajemne? Czy mogę być sobą? Czy słowa idą w parze z działaniami? I jeszcze jedno, może najtrudniejsze: czy lubię tę relację taką, jaka jest teraz, czy bardziej podoba mi się wizja tego, czym mogłaby kiedyś być?
„Możemy mieć do kogoś silne uczucia i jednocześnie zauważyć, że sama relacja nam nie służy. Uczucie jest ważne, ale nie musi oznaczać, że każda relacja powinna trwać” – podkreśla Łukasz Gerzok.
Bo być może nie chodzi o to, żeby nigdy więcej nie zakochać się w „niewłaściwej” osobie. Chodzi raczej o to, żeby z czasem coraz lepiej rozpoznawać, co jest dla nas dobre, a co tylko bardzo intensywne. I pamiętać, że spokój w relacji nie musi oznaczać nudy. Czasem po prostu oznacza, że nie musimy już zgadywać, czy druga osoba naprawdę chce być obok nas.
mgr Łukasz Gerzok – psycholog, wykładowca akademicki oraz psychoterapeuta w trakcie całościowego szkolenia psychodynamicznego. Ukończył psychologię o specjalności klinicznej w Akademii Górnośląskiej im. Wojciecha Korfantego w Katowicach. Doświadczenie zawodowe zdobywa m.in. w Dziennym Oddziale Psychiatrycznym Centrum Zdrowia Psychicznego Feniks w Tychach. Pracuje z osobami dorosłymi doświadczającymi m.in. obniżonego nastroju, kryzysów psychicznych oraz trudności emocjonalnych i relacyjnych.