W każdej z kobiecie, niezależnie od wieku, drzemie część domagająca się usłyszenia, a często pomijana w toku codziennych sprawunków. Rady, co wypada a co nie, można odsunąć na bok i zacząć uśmiechać się tak, jakby jutra miało nie być. Koniecznie z dobrą muzyką włączoną na ulubionym sprzęcie. Oto trzy piosenki, które przypominają kobietom o byciu sobą.

Tekst: Julia Staręga 

fot: Materiały prasowe

1. Natalia Grosiak „Czule mówię”

Natalia Grosiak, znana przede wszystkim z działalności w zespole Mikromusic, powróciła z nowym, solowym utworem „Czule mówię”. To piosenka o próbie poskromienia wewnętrznej presji i frustracjach dnia codziennego, które każda kobieta z pewnością zna bardzo dobrze. Gdy wymagania nie mają końca i jedyne, o czym marzymy, to stanowcze tupnięcie nogą i wyjście z roli tej „zawsze grzecznej i zawsze miłej”, słowa refrenu „Czule mówię” przychodzą z pomocą. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to jedne z najłagodniej wyśpiewanych wulgaryzmów w polskiej muzyce. Filuternie kuszą, by podśpiewywać je z zawadiackim uśmiechem na ustach. Nie dopatrujcie się w nich obrazy, to raczej subtelne puszczenie oka do słuchaczek, zachęta do odpuszczenia sobie i pozwolenie na bycie nieidealną. Mówcie do siebie czule. A gdy trzeba, to i czule, i dosadnie, bo jedno nie wyklucza drugiego.

fot: Materiały prasowe

2. Paula Roma „Nie wypada”

Krytykanckie kąśliwości mają tendencję do atakowania z każdej strony: wyskakują z co drugiego posta w mediach społecznościowych, słychać je w słowach znajomych bliższych i dalszych. A gdyby tak na chwilę zatrzymać się w pędzie wymagań domorosłych ekspertów? Świat emocjonalny z pewnością się ucieszy. Czasami najlepszym, co można dla siebie zrobić, jest odcięcie się od porównań na rzecz kierowania się swoimi potrzebami. Lepiej i zdrowiej wytańczyć emocje, posłuchać motywującej piosenki, a po wszystkim z dumą założyć ulubioną małą czarną i iść na wyczekaną imprezę, bo – cytując Paulę Romę – „po co tak ciągle nadawać, co można, a co nie wypada”. Piosenka „Nie wypada”, która pojawiła się na najnowszym albumie artystki, jest jedną z tych, która dosadnie przypomina, że kobiety nie powinny bać się bycia sobą i podejmować w życiu odważne wybory.

fot: Materiały prasowe

3. Natalia Przybysz „Nazywam się niebo”

Piosenka „Nazywam się niebo” Natalii Przybysz z powodzeniem mogłaby być hymnem kobiet i kobiecości w ich każdym wymiarze. Tym uczesanym, umalowanym i wystrojonym w stukające o posadzkę obcasy, ale też tym z piegami od słońca, zmarszczkami od uśmiechu, niesfornymi włosami i skórzaną torebką, która choć ma sto lat, to dzielnie towarzyszy podczas szalonych podróży, których nie pokrzyżuje nawet pognieciony t-shirt. W słowach „Nazywam się niebo, mam wszystko, co trzeba, to ja jestem Księżyc i Słońce” mieści się esencja tego, co oznacza bycie kobietą. Wrażliwą i silną. Choć zmęczoną po pracy, to dumną i bez wyrzutów sumienia wyjeżdżającą na wakacje. Taką, która akceptuje swoje niedoskonałości i przekuwa je w zalety. Zamiast krytykować, docenia siebie i z lekką głową idzie przez życie.

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.