W świecie przyszłości zmienionym przez skutki zmian klimatycznych oraz konfliktów zbrojnych zdeterminowany naukowiec uparcie szuka w zapiskach z naszych czasów odpowiedzi na ważne pytania. Nowa powieść „Co możemy wiedzieć” Iana McEwansa stwarza perspektywę, która rzuca na czytelnika rodzaj czaru.

 Tekst: Sylwia Skorstad

fot:Pixabay

W roku 2119 historyk literatury Thomas Metcalfe prowadzi badania nad tym, co nazwano Drugą Niezapomnianą Kolacją. Jak każdy specjalista od literatury anglojęzycznej okresu 1990-2030 marzy o odnalezieniu zagubionej „Korony dla Vivien” – wieńca sonetów, który miał tylko jeden publiczny odczyt. Poeta Francis Blundy napisał go w hołdzie dla żony. Niestety, co ustalono później zna podstawie licznych maili, smsów i wpisów w internecie, goście zgromadzeni na urodzinowej kolacji nie słuchali uważnie. Jeden myślał o przeprowadzonej niedawno operacji zaskrońca, inny analizował swoje stosunki ze zdradzaną żoną, jeszcze inny planował przewiezienie materiałów budowlanych.

Ponieważ zbiór sonetów sławnego poety nie został nigdy opublikowany, z czasem zaczęły się mnożyć na jego temat różne teorie. Pojawiła się teza, że był to wyjątkowy manifest przeciwko ignorancji w sprawie zmian klimatycznych, a któraś z dużych firm paliwowych zapłaciła autorowi za ukrycie go. Choć w przyszłości badacze literatury wiedzą nawet, jaki rodzaj ziemniaków spożywano podczas kolacji, kto w trakcie jej trwania miał erekcję, a kto szykował się na małżeńską kłótnię, nikt nie wie, gdzie i dlaczego ukryto poemat, który być może mógł powstrzymać nadchodzącą katastrofę.

Jacy z nas szczęściarze

Ian McEwans pokazuje czytelnikowi, jakie ma szczęście. Ślęczący w archiwach Thomas, nieustępliwy biograf jednego zaginionego poematu, jest oczarowany dawną cywilizacją i każdą sceną sprzed stu ośmiu lat. Dla niego Niezapomniana Kolacja mogłaby się równie dobrze odbywać na Olimpie. Opisuje ją tak:

„Francis i Vivien Blundy oraz ich goście żyli w miejscu, które my moglibyśmy określić mianem raju. W przyrodzie było więcej kwiatów, drzew, owadów i ssaków, chociaż wszystkie zaczynały już wymierać. Wina, które pili goście Blundych, były lepsze od naszych, jedzenie, zdecydowanie smaczniejsze i bardziej zróżnicowane, pochodziło z całego świata. Powietrze, którym oddychali, było czystsze i mniej radioaktywne. Służba zdrowia, z której usług korzystali, choć stale na nią narzekano, była lepiej zorganizowana i zaopatrzona.”

W świecie Thomasa wszyscy słuchają sztucznej inteligencji, a nowe pokolenie akademików nie jest w stanie przeczytać nawet kilkunastu stron tekstu. Podróże, również te w celach badawczych, są niebezpieczne i ograniczone. Przeprawy z wyspy na wyspę mogą zajmować tygodnie i nie każdy z nich wraca. Studentom ludzie żyjący w naszych czasach zdają się nieodpowiedzialnymi ignorantami. Pseudointelektualne i aroganckie dyskusje na przykład o „uzasadnionej” napaści Rosji na Krym albo „niegroźnych zaburzeniach klimatu”, jakie intelektualiści prowadzili przy stole Blundych, zniechęcają ich do studiowania historii.

Z perspektywy roku 2119 wszyscy jawimy się jak banda niezwykle szczęśliwych idiotów.

co możemy wiedzieć - okładka

Dialog przeszłości, teraźniejszości i przyszłości

„Co możemy wiedzieć” to powieść niezwykła. Wymyka się klasyfikacji. Próba zaliczenia jej do konkretnego gatunku, na przykład science fiction, kryminału czy romansu przypomina próbę złapania motyla do pudełka po zapałkach. Tę opowieść można odczytywać i opisywać na wiele sposobów. Na jednym z poziomów opisuje obsesyjne śledztwo historyczne, na innych jest wnikliwym studium różnych relacji małżeńskich. To ostrzeżenie przed tym, jaki los może czekać naszą cywilizację oraz doskonałe wyjaśnienie mechanizmów psychologicznych, które sprawiają, że nie przyjmujemy do wiadomości zagrażających nam faktów. Przede wszystkim to jednak książka traktująca o tym, na ile możemy wierzyć własnym sądom. Co wiemy naprawdę, a co sobie dopowiadamy? Czy analizując czyjeś słowa, nawet z naukowej perspektywy, możemy w ogóle zakładać swój obiektywizm?

Ian McEwans powiedział w wywiadzie dla „Waterstones”, że jego osiemnasta powieść to „bliski, intymny dialog przeszłości, teraźniejszości i przyszłości”. Słucha się go w ciszy i z fascynacją, tym bardziej, że język jest niezwykły. W „Co możemy wiedzieć” ludzie kultury i sztuki gładko posługują się literackimi aluzjami, dyskutują zasady gramatyczne i popisują się elokwencją. Brzmi jak nuda? Nic bardziej mylnego! Precyzyjny język sprawia, że na przykład opis opieki nad mężem chorym na Alzheimera jest wyjątkowo ludzki i przejmujący, a relacja z potajemnej randki żywa i pełna emocji. Warto w tym kontekście docenić świetne tłumaczenie Andrzeja Szulca. Frazy takie jak „mój ojciec nie wszystek umarł” albo „cień kobiety na ścianie jaskini męskiej wyobraźni” nie zdarzają się czytelnikom co kilka kartek. „Co możemy wiedzieć” to literacka uczta.

Ian McEwans, „Co możemy wiedzieć”, Wydawnictwo Albatros

 

 

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.