Losy pielęgniarki wojennej to idealny temat na film, książkę, piosenkę lub pocztówkę. Ona piękna, delikatna i troskliwa, on mężny, ale chwilowo osłabiony przez odniesione w bitwie rany. Czy to działa na wyobraźnię? Tak, choć zwykle jest dalekie od prawdy. „Pielęgniarki na wojnie” to pozycja, która pozwala przyjrzeć się bohaterkom z pocztówek z innej perspektywy.
Tekst: Sylwia Skorstad

„Pomiędzy ulotnością śladów i oceanem zapomnienia wąskie są ścieżki pamięci o kobietach”. To zdanie przychodziło autorce „Pielęgniarek na wojnie” do głowy, gdy wertowała notatki, dzienniki i inne zapiski pielęgniarek z czasów pierwszej wojny światowej. Uderzyło ją kilka paradoksów. Po pierwsze, w czasach, kiedy nastoletnim dziewczętom nie wypadało nawet pokazywać się w towarzystwie chłopców, wiele tysięcy z nich wybrało zajęcie pielęgniarki, które wymagało wyjątkowej bliskości z mężczyznami. Po drugie, wizerunek pielęgniarki kreowany przez różne media, był pełen stereotypów.
Na przykład znana wszystkim Francuzom bohaterka – siostra Julie – która za niezwykłe dokonania otrzymała w 1914 roku Legię Honorową z rąk prezydenta republiki, była krzepką sześćdziesięciolatką. Na rycinach z epoki przedstawiano ją jako drobną, piękną dziewczynę. Odmłodniona i wyretuszowana miała przemawiać do zbiorowej wyobraźni, głównie męskiej.
Opowieści z zakurzonych pamiętników
„Francuscy wydawcy kartek pocztowych, których biznes kwitł na początku pierwszej wojny światowej, mieli wpływ na ukształtowanie przedstawień pielęgniarki, jakie znamy z tamtych czasów. Produkcja pocztówek przyczyniła się do zapisania w pamięci zbiorowej wyidealizowanego obrazu sanitariuszki – oddanej, szanowanej, łatwo rozpoznawalnej ze względu na stój i uczesanie.”
Françoise Coquillat, francuska badaczka i wykładowczyni, doktor historii współczesnej, zainteresowała się tematem wojennych pielęgniarek po śmierci matki. Przypominała sobie wtedy historie opowiadane kiedyś przez babcię o pielęgnowaniu żołnierzy podczas wojny. W starym domu znalazła zapiski i wspomnienia z tego okresu. Zaczęła szukać w archiwach wszystkiego z czasów pierwszej wojny światowej, przegląda listy, fotografie, pocztówki i literaturę dotyczącą tematu. Ostatecznie przekopała całą epokę, by zrozumieć, jak we Francji powstawał etos pielęgniarki. Na rozwój tej profesji wpływało jednocześnie bardzo wiele czynników – polityka, medycyna, stosunki międzynarodowe, socjologia, prawo… Był to też ten moment w historii, w którym kobiety zyskały szansę na zdobycie i pokazanie swoich kompetencji.
Służba czy zawód?
Na początku dwudziestego wieku Francja zaczęła sekularyzować i modernizować służbę zdrowia. Wcześniej szpitale służyły głównie jako przytułki dla biednych, gdzie potrzebującymi zajmowały się siostry zakonne. Państwo chciało odejść od modelu opartego na darmowej pracy sióstr, tym bardziej, że edukacja wielu z nich była co najmniej niepełna (na przykład celowo nie uczono ich niczego o narządach rozrodczych). Powstały pierwsze szkoły pielęgniarskie, mniej i bardziej profesjonalne.
Zanim nowy porządek zdążył okrzepnąć, wybuchła wojna. Okazało się, że system opieki zdrowotnej był na nią zupełnie nieprzygotowany. Nic nie działo się tak, jak przewidziano, nawet formy obrażeń żołnierzy zaskoczyły lekarzy. Rany kłute i postrzałowe, jakich opatrywania uczono na kursach, stanowiły tylko jeden procent przypadków. Z całą resztą, czyli bardziej rozległymi i niebezpiecznymi obrażeniami zadanymi w wyniku uderzeń pocisków artyleryjskich, personel medyczny musiał sobie jakoś radzić. Pielęgniarki zwykle stały na pierwszej linii medycznego frontu, a ich opowieści ukazują, jak krok po kroku zdobywały doświadczenie i praktyczną wiedzę.

Poza ramką pocztówki
„W ciągu tych czterech lat cierpiałam, walczyłam, poważnie się postarzałam, wychodzę ze szpitala i czuję się bardziej kobietą. Jestem bardziej doświadczona, może trochę bardziej niezależna, ale na pewno nauczona tego, że mogę robić wszystko i umiem się dostosowywać do różnych sytuacji” – zanotowała w pamiętniku Seraphine, która służbę w Czerwonym Krzyżu zaczęła we wrześniu 1914 roku.
Françoise Coquillat odszukała wiele takich relacji, by odtworzyć atmosferę czasu przełomowego dla zawodu pielęgniarki oraz emancypacji kobiet. W poświęconej im książce opowiada nieznane historie przedstawicielek różnych środowisk. Jedne wzruszają, inne budzą grozę, jeszcze inne uśmiech. Wśród dokumentów źródłowych znalazł się na przykład donos na pielęgniarkę naczelną pewnego szpitala, która „urządzała mocno zakrapiane imprezy, podczas których śpiewano obsceniczne piosenki o paniach z komitetu”.
„Pielęgniarki na wojnie” to pozycja z dziedziny historii, która pozwala przyjrzeć się bohaterkom z pocztówek z innej perspektywy. Skłania do refleksji o tym, co znajduje się poza ramkami propagandowych ilustracji z epoki.
Françoise Coquillat, „Pielęgniarki na wojnie”, Wydawnictwo RM