Kolorowe kadry z mediów społecznościowych próbują nas przekonać, że macierzyństwo to wyłącznie pasmo radości i perfekcji. Prawdziwa codzienność młodych kobiet pisze jednak zupełnie inne scenariusze – te pełne chronicznego niewyspania, lęku przed samotnością decyzyjną i przebodźcowania. Dlaczego w tej pełnej wyzwań rzeczywistości współczesne mamy tak rzadko dają sobie prawo do słabości i gorszego dnia?
O micie „mamy-robota”, samotności decyzyjnej i prawie do odpuszczenia rozmawiamy z psycholog Adrianną Sobol

Inspiracją do rozmowy stały się poruszające listy, jakie młode mamy napisały w ramach ogólnopolskiej kampanii społecznej „Moc Mamy” . W tych intymnych wyznaniach uderza ogromna surowość, jaką kobiety kierują wobec samych siebie. Jedna z mam napisała wprost: „Czasem martwię się za bardzo, czasem się gubię, czasem brakuje mi cierpliwości. Składam tę samą wieżę z klocków kolejny raz z rzędu i jedyne, o czym marzę, to choć jedna godzina nieprzerwanego snu. A potem natychmiast dopada mnie potworne poczucie winy”.
„Żyjemy w kulturze gigantycznej presji i perfekcjonizmu, w której kobiety automatycznie spychają swoje potrzeby na szary koniec. Gdy pojawia się wyczerpanie, zamiast poszukać wsparcia, natychmiast uruchamiają w swojej głowie surowego sędziego” – tłumaczy psycholog Adrianna Sobol. „Słyszymy wtedy toksyczne głosy: inni mają gorzej, więc nie masz prawa narzekać. To fundamentalny błąd. Unieważnianie własnych emocji to najkrótsza droga do wypalenia macierzyńskiego. Samoopieka (self-care) w rodzicielstwie to nie jest egoizm ani luksus – to nowa, bezwzględna odpowiedzialność za własne zasoby psychiczne”.
Inna mama w swoim liście podkreśla, że jej największą życiową wygraną było to, że: „nauczyła się słuchać siebie bardziej niż świata, który ma milion opinii na temat tego, jak ma teraz żyć”. Dlaczego odcięcie się od rad otoczenia bywa dla nas tak trudne?
„Ponieważ jako społeczeństwo wciąż stygmatyzujemy trudne emocje w macierzyństwie. Tęsknota za dawnym życiem, za spontanicznością czy po prostu za wolnością nie oznacza, że kobieta nie kocha swojego dziecka. Oznacza jedynie, że przechodzi przez gigantyczny proces transformacji i adaptacji do nowej roli, który wymaga czasu i ogromnej czułości dla samej siebie. Moc mamy płynie z jej wewnętrznego spokoju, a nie z bycia perfekcyjną” – podsumowuje Adrianna Sobol.
Eksperci kampanii „Moc Mamy” zgodnie podkreślają, że dbanie o wellbeing kobiety potrzebuje prawdy, a nie filtrów. Zdjęcie z mam presji bycia idealną wymaga nie tylko wsparcia ze strony najbliższych, ale przede wszystkim przyzwolenia na własną niedoskonałość.
Artykuł powstał w ramach ogólnopolskiej akcji społecznej „Moc Mamy” zorganizowanej przez markę Prenalen