Czy kuchnia europejska jest zdrowa, jakie nawyki żywieniowe mają Europejczycy oraz jak prawidłowo odżywiać się w jesienią i zimą? Podpowiada Anna Stoitsi-Nieprzecka, coach zdrowia i naturopatka.

Anna Stoitsi-Nieprzecka

Wszystkie drogi prowadzą do bulionu

Za najzdrowszą kuchnię europejską uważa się śródziemnomorską. Ta pozytywna ocena wynika głównie z opierania się na składnikach, które w niej znajdziemy: dużą liczbę świeżych warzyw czy oliwy z oliwek. Mieszkańcy południowych obszarów nadmorskich stosują zbilansowaną dietę warzywną z niewielką ilością mięsa. Warto dodać, że kuchnia włoska, która do śródziemnomorskiej również należy, jest bardzo mączna. Nie dla każdego zbyt duża ilość mąki będzie odpowiednia, o czym należy pamiętać. Zachwycając się zaletami sztuki kulinarnej, którą obserwujemy w południowych krajach śródziemnomorskich, należy pamiętać, że dla Europejczyków mieszkających w chłodniejszym klimacie północnym czy też umiarkowanym, z wilgotnymi jesieniami i zimami, kuchnia z taką dużą ilością surowych produktów nie będzie pozytywnie wpływać na organizm. Daniem uniwersalnym, które jest najzdrowsze i znajdziemy je w każdej europejskiej wsi i miasteczku, jest rosół. Nazywany był kiedyś żydowską penicyliną, dziś stanowi podstawę wszystkich zup.

Tradycyjny rosół przygotowywany na bulionie z warzyw i przynajmniej z dwóch rodzajów mięsa zawiera kolagen, czyli jeden z głównych składników tkanki łącznej oraz budulec kości, skóry, zębów, ścięgien czy chrząstek. Ciepłe buliony, dzięki zawartości tego składnika, działają wspomagająco przy przeziębieniach, infekcjach wirusowych, a także innych schorzeniach takich jak Hashimoto czy PCOS. Istnieje również wegańska wersja rosołu. Znajdziemy w niej roślinny analog białka kolagenowego (powstaje w wyniku długiego gotowania roślin i dodatku kombu). Buliony ze względu na zdrowotne właściwości nazywamy zupą mocy” – mówi Anna Stoitsi-Nieprzecka, coach zdrowia, naturopatka, pomysłodawczyni Zdrowej Zupy.

Historia miłosna pierwszego dania

Zupy odgrywają istotną rolę w kulturze europejskiej. Dla wielu Europejczyków to nie tylko rozgrzewający i sycący posiłek, ale także danie o głębszym znaczeniu emocjonalnym i kulturowym. W krajach Europy, zwłaszcza w kuchniach środkowo- i wschodnioeuropejskich, zupy są tradycyjnym elementem posiłku, który kojarzy się z rodziną, spędzonym wspólnie czasem przy stole oraz tradycją. Rosół, podawany często w niedzielę, stanowi bazę do przygotowania kolejnych zup w ciągu tygodnia. W Polsce, na bazie bulionu, często przygotowuje się np. pomidorówkę. Ciepłe, płynne potrawy są powszechnie uznawane za zdrowe dania. To postrzeganie sięga daleko poza granice Europy. Potwierdza to m.in. popularność zupy Cambell w USA (być może dlatego, że większość Amerykanów stanowią europejscy imigranci) czy zupy podawane nawet na śniadanie na Dalekim Wschodzie, w Japonii.

nawyki żywieniowe Europejczyków - jakie  miejsce zajmują w nich zupy

Europejski talerz zimą

W okresie jesienno-zimowym mieszkańcy Europy powinni preferować gęste, długo gotowane dania jednogarnkowe. Warto zwrócić uwagę na dobrej jakości mięso. Ciepłe, rozgrzewające posiłki powinny stanowić główne pozycje w diecie. Zimą pokarmy surowe powinny stanowić maksymalnie 10% dziennego pożywienia. Jest to ważne w prawidłowej pracy jelit. Tzw. surowica jest również ważna ze względu na witaminę C (kluczową w nabywaniu odporności w okresie jesienno-zimowym), którą możemy dostarczyć do organizmu jedynie poprzez spożycie surowych warzyw i owoców. W chłodniejszych miesiącach organizm potrzebuje więcej energii na utrzymanie prawidłowej ciepłoty ciała, dlatego wskazane jest spożywanie posiłków podawanych na ciepło. Organizm nie zużywa wtedy energii na podgrzanie pokarmów w żołądku. Ciepłe dania podnoszą temperaturę ciała, dzięki temu przyspiesza się metabolizm.

Świadomość i dostęp do darów natury

Nawyki żywieniowe Europejczyków związane są przede wszystkim z poziomem świadomości zdrowotnej i żywieniowej, ale również z dostępnością nieprzetworzonych produktów. Wiedza na temat tego, jaką dietę stosować i jakie skutki przynosi złe odżywanie, jest przekazywana społeczeństwu w większy stopniu w krajach bardziej rozwiniętych.

Dobry przykład wysokiej świadomości zdrowych nawyków żywieniowych obserwujemy np. w krajach skandynawskich, Szwajcarii czy Niemczech. Niestety, wysoki rozwój gospodarczy nie idzie zawsze w parze ze zdrowym odżywianiem się społeczeństwa. W przypadku Wielkiej Brytanii, gdzie posiłki są wysoko przetworzone i głęboko mrożone, pojawiła się plaga otyłości. Warto podkreślić, że są kraje, których mieszkańcy jedzą zdrowo, mimo że nie są zamożni i brakuje im świadomości żywieniowej. Mam na myśli takie państwa jak np. Albanię, w której jest dużo terenów rolniczych. Ludzie mają dostęp do produktów wprost z ziemi, jedzą sezonowo i używają przy przygotowywaniu posiłków tylko naturalnych składników” dodaje Anna Stoitsi-Nieprzecka.

Zdrowie znajdziemy na miejscu

Różnorodność klimatyczna Europy przekłada się również na różnorodność kulinarną. Europejczycy mogą pochwalić się wykwintnymi daniami kuchni francuskiej czy pysznymi pastami z kuchni włoskiej. Nasuwa się pytanie, czy posiłki przygotowywane na przykład według przepisów kuchni śródziemnomorskiej są zdrowe dla mieszkańca Europy Wschodniej, Północnej i odwrotnie? Odpowiedź na nie znajdziemy w tradycyjnej medycynie chińskiej, która ma bardzo jasne stanowisko w tej sprawie. Według TCM najlepsza żywność to po pierwsze ta nieprzetworzona, po drugie ta, która rośnie blisko miejsca, w którym obecnie żyjemy. Zdecydowanie lepiej dopasować posiłki do miejsca zamieszkania i do pory roku. Na przykład zimą warto jeść wszystkie warzywa korzeniowe, takie jak ziemniaki, marchew, buraki. Wczesną jesienią dojrzewają niektóre gatunki jabłek i gruszek. Te owoce możemy przechować w chłodnym miejscu na kolejne miesiące lub przygotować z nich przetwory.

„Według tradycyjnej medycyny chińskiej, a właściwie kuchni pięciu przemian, spożywana żywność powinna pochodzić z naszej okolicy, z naszej strefy klimatycznej i zdecydowanie powinna być skorelowana z pogodą, czyli z porą roku. Najważniejsze jest miejsce przebywania, a nie miejsce pochodzenia. Leczyłam pacjentkę, która z pochodzenia była Greczynką, ale od wielu lat mieszkała w Polsce. Spożywała posiłki przygotowane według zasad kuchni śródziemnomorskiej. Skutkiem tego był osłabiony organizm, wychłodzone ciało oraz skrajnie wyczerpane nerki od nagromadzonego śluzu. Zmiana nawyków żywieniowych, opierających się na polskiej kuchni, poprawiła jej stan zdrowia. Jak pokazuje ten przykład, dietę należy oprzeć na miejscu przebywania, a nie urodzenia”podsumowuje Anna Stoitsi.

 

No Comments Yet

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.