Tańczące martwe dziewczynki

Kolejna część z serii kryminałów Grahama Mastertona o nadkomisarz Katie Maguire.

Tekst: Sylwia Skorstad

W szkole tańca w Cork dochodzi do najbardziej tragicznego w skutkach pożaru w nowożytnej historii miasta. W płomieniach ginie kilkunastu tancerzy oraz instruktor. Nikt nie miał szansy na ucieczkę, bowiem z jakiegoś powodu budynek palił się wyjątkowo gwałtownie.

Strażacy znajdują w trawionym przez ogień budynku tylko jedną żywą osobę – małą dziewczynkę, która ukryła się na strychu. Ten jedyny świadek pożaru mógłby odpowiedzieć policji na wiele pytań, na przykład o to, dlaczego dwie z ofiar znajdowały się w innym pomieszczeniu niż reszta i mimo niebezpieczeństwa nie odstąpiły od siebie. Niestety, dziewczynka nie mówi ani słowa. Nadkomisarz Katie Maguire stawia sobie za cel dotrzeć do dziecka i zdobyć jego zaufanie.

Bez taryfy ulgowej

Katie Maguire ma sporo wspólnego z  detektyw Jane Rizzoli z serii powieściowej tworzonej przez Tess Gerritsen. Obie pną się po szczeblach kariery w środowisku typowo męskim i dlatego ciągle muszą coś komuś udowadniać. Przynajmniej połowa ich kolegów uważa, że zajmują swoje stanowiska, dlatego że wypadało je dać komuś noszącemu spódnicę. Katie, podobnie jak Jane, podejmuje wszystkie decyzje ze świadomością, iż będą one oceniane przez dodatkowy pryzmat jej płci. A to nie czyni, i tak już piekielnie trudnej pracy, łatwiejszą.

Nadkomisarz Maguire nie ma u kolegów taryfy ulgowej. I niewiele sobie z tego robi. Ma świadomość, komu może ufać, a komu nie. Przyjaciół, tak jak kochanków, dobiera starannie. Nie waha się podejmować ryzykownych decyzji, szczególnie gdy chodzi o czyjeś bezpieczeństwo. I przez to wchodzi czasem w paszczę lwa.

Katie nie jest w tym odosobniona, podobnie postępuje jej koleżanka z pracy, Kyna. Aby odkryć, kto tym razem zastrasza mieszkańców miasta, będą musiały przekroczyć wiele granic. Może nawet o kilka za dużo.

Robi się gorąco

W „Tańczące martwych dziewczynkach”, jak zawsze w kryminałach Mastertona, nie brakuje ostrych scen. Kiedy ktoś wali w mordę, to bez rękawic, a jeśli bohaterowie uprawiają seks, to opis ma więcej cech twardego niż miękkiego porno. W sportretowanym przez Mastertona mieście Cork zawsze było gorąco, jednak tym razem chwilami bywa trudno wytrzymać. I za to właśnie czytelnicy lubią serię z o nadkomisarz Katie Maguire.

„Tańczące martwe dziewczynki”, Graham Masterton, Wydawnictwo Albatros

Nie ma jeszcze komentarzy.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.