Przewrotna moda

Panowie w spódnicach i panie w garniturach wyglądają pięknie. I tylko to się, moim zdaniem, liczy. Nie ma w tym żadnej zbrodni, żeby ubrać się trochę na przekór.

Tekst: Joanna Zaguła

Biały garnitur z letniej kolekcji Zary

To nie mityczny gender, którego widmo podobno w ostatnich latach krąży nad Europą, zamazuje granice między płciami. To nie żadna homo-propaganda czy inny wymysły. Faceci chodzili w spódnicach przez stulecia, zanim w ogóle wymyślono spodnie, kobiety ubierały się po męsku, ilekroć miały coś ważnego do załatwienia. I chociaż zdarzało się, że takie wybryki były karane, to tylko świadczy o tym, że nietolerancja nie jest znakiem tylko naszych czasów. Nie stanowi jednak nowości także przewrotna moda, która każe paniom ubierać się po męsku, a panom zakładać kobiece ubrania.

Spodnie to nowość

Chyba nikogo nie zdziwię, przypominając, że niezwykle męscy herosi starożytności, zarówno mityczni, jak Achilles czy Herkules, ale i postaci historyczne, jak Marek Antoniusz, chadzali w tunikach. Wieki średnie kojarzą nam się już z zakrytymi męskimi nogami. Na lekcjach historii przenosimy się z basenu Morza Śródziemnego do Europy Środowej, która zaczyna nadawać ton epoce, a tam jest nieco zimniej. Jednak takie pierwotne spodnie, a właściwie nogawice były bliższe rajstopom i noszone pod tunikę. Potem ich krój ewoluował, bywały mniej lub bardziej obcisłe, ale zazwyczaj plasowały się w kategorii, którą dziś uznalibyśmy za nieco obsceniczną. Wynalazek spodni, jakie znamy dzisiaj to dopiero połowa XIX wieku.

Przebieranki

W teatrze antycznym i tym epoki elżbietańskiej (czyli czasów Shakespeare’a) nie mogły występować kobiety. Więc role kobiece, oczywiście w damskich kostiumach, wykonywali młodzi mężczyźni. Był to fakt powszechnie znany, choć nie można powiedzieć, że nie budził kontrowersji. Angielscy purytanie w ogóle mieli sporo zastrzeżeń do nieobyczajnego środowiska teatralnego. Nie tylko zresztą panowie w sukniach budzili sprzeciw konserwatystów. Amantine Aurore Lucile Dupin, znana nam jako George Sand, nosiła męski strój (frak, cylinder, koszulę) już w czasach romantyzmu. Takie zachowanie narażało na szwank jej reputację, ale jednocześnie pozwalało swobodnie przemieszczać się po Paryżu i korzystać z takich męskich przywilejów, jak wizyty w kawiarniach i palenie cygar, co kobiecie zupełnie nie przystawało. Zresztą już Joanna d’Arc przedstawiana była w zbroi, czyli typowo męskim odzieniu. Bo jakże inaczej miałaby się wybrać na wojnę. Jednak taki wybór konfekcyjny był podobno jednym z argumentów, które przesądziły o skazaniu jej na śmierć na stosie.

Garnitur w stylu Safari z kolekcji SS2019 H&M

Wygoda i konieczność

Męskie odzienie pozwalało kobietom wykonywać przynależne mężczyznom zajęcia. Dlatego stało się symbolem emancypacji, ilustrując przekonanie, że kobiety mogą robić co, tylko chcą, a nie być tylko matkami dzieciom czy ozdobami mieszczańskich salonów. Maria Skłodowska-Curie podobno nosiła bermudy do jazdy na rowerze, potem Marlene Dietrich szokowała tym, że w męskim garniturze wygląda jeszcze bardziej seksownie niż w sukni. Jednak to w czasie I i II wojny światowej noszenie spodni upowszechniło się wśród kobiet, które zaczęły pracować w fabrykach, wykonując zadania nieobecnych (bo walczących na froncie) mężczyzn. A kolejny boom na damskie garnitury przypada na lata 80., dekadę, w której panie zaczęły coraz częściej stawiać na karierę i walczyły z mężczyznami o pozycję na rynku pracy.

Moda

Dzisiaj nikogo nie dziwią kobiety w spodniach, ale o dobrze skrojonym garniturze mówi się „power suit”, bo dodaje animuszu i sprawia, że czujemy się silniejsze w męskim świecie. Większą kontrowersją są wciąż kobiece akcenty w męskiej szafie. Męskie spódnice zawojowały pokazy mody na sezon jesień-zima 2019, ale na ulicy nadal nie widać takich fanaberii. Lata temu taką o szkockim sznycie nosił Marc Jacobs, co w żadnym stopniu nie ujmowało mu męskości. A z propozycji projektantów chyba najmniej udziwniona, a więc całkiem możliwa do założenia, jest patchworkowa spódnica w kratę od Iceberg. Ale tak naprawdę, gdy zastanawiam się, jakie ciuchy możemy sobie nawzajem pożyczać z moim chłopakiem, dochodzę do wniosku, że podziały na płeć w modzie dawno już przeminęły i problemem jest dla nas tylko różnica rozmiarów. Na szczęście ja mam mnóstwo oversize’owych koszul w barwne wzory, które on może spokojnie założyć, mimo że „kwiatki są dziewczyńskie”. No i zawsze można postawić na białe T-shirty i jeansy, które pasują wszystkim, niezależnie od płci.

Moda unisex, kolekcja Eytys dla H&M z 2019 roku
Nie ma jeszcze komentarzy.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.