Majonez co roku wraca na wielkanocne stoły i co roku budzi te same wątpliwości. Czy rzeczywiście jest tak niezdrowy, jak się powszechnie uważa? I jak wybierać go mądrze i nie popaść w żywieniowe pułapki?

Współczesna dietetyka odchodzi od prostego podziału produktów na dobre i złe. Jak podkreśla Anna Janiszewska-Janowicz, dietetyczka Grupy LUX MED, w przypadku majonezu najważniejsze jest to, ile go jemy i w jakim towarzystwie: „Jeśli pojawia się w diecie okazjonalnie, np. na Wielkanoc i w umiarkowanej ilości, nie stanowi zagrożenia. Problem pojawia się dopiero przy jego nadmiarze, zwłaszcza w połączeniu z innymi ciężkostrawnymi potrawami” – podkreśla ekspertka.
Wcale nie chodzi o kalorie
Choć majonez jest produktem wysokokalorycznym, sama liczba kalorii nie powinna być jedynym kryterium wyboru. „O wartości majonezu nie decyduje sama kaloryczność, lecz przede wszystkim profil kwasów tłuszczowych” — zaznacza ekspertka.
Najlepszym wyborem będą produkty na bazie oleju rzepakowego lub oliwy z oliwek. To one dostarczają korzystnych jednonienasyconych kwasów tłuszczowych i mogą wspierać utrzymanie prawidłowego poziomu cholesterolu. Z kolei majonezy oparte na oleju palmowym czy mieszankach tłuszczów zawierają więcej kwasów nasyconych, które przy częstym spożyciu działają mniej korzystnie.
Krótki skład to podstawa
Najprostsza zasada? Im krótszy i bardziej zrozumiały skład, tym lepiej. „Dobry majonez to kilka prostych składników: olej, żółtka, musztarda, ocet lub sok z cytryny i przyprawy” – przypomina dietetyczka. I podpowiada, na co szczególnie zwrócić uwagę, czytając skład. „Na pewno na obecność prawdziwych żółtek zamiast proszku jajecznego, brak zbędnych dodatków technologicznych oraz jakość użytego oleju – to właśnie te elementy najbardziej zbliżają produkt do wersji domowej” – wyjaśnia ekspertka.
Gdy skład nie jest krótki
Na etykietach często pojawiają się składniki takie jak stabilizatory, konserwanty czy zagęstniki. „Jeśli chodzi o bezpieczeństwo żywności, dodatki technologiczne nie powinny nas niepokoić. Są dopuszczone do stosowania i ocenione jako bezpieczne. Natomiast z punktu widzenia jakości diety nie są one potrzebne w tradycyjnym majonezie i zwiększają stopień przetworzenia produktu” – tłumaczy dietetyczka. Innymi słowy: nie są groźne, ale nie są też oznaką wysokiej jakości.
A może majonez light?
Produkty typu „light” kuszą niższą kalorycznością, ale często ma to swoje konsekwencje: „Tego typu produkty mają mniej tłuszczu, ale w zamian więcej dodatków – skrobi, cukru lub zagęstników. Całościowo często przekłada się to na bardziej przetworzony produkt spożywczy” – zauważa ekspertka.
Rozsądna porcja, czyli ile?
Majonez stał się głównym winnym wielkanocnego stołu, tymczasem największym problemem świątecznej diety jest częściej suma wszystkiego, co trafia na talerz. „Warto pamiętać, że większym problemem niż sam majonez jest suma kalorii pochodząca ze wszystkich świątecznych potraw” – podkreśla dietetyczka.
Jak „odchudzić” wielkanocne potrawy bez utraty smaku?
Dobra wiadomość: nie trzeba rezygnować z majonezu, żeby jeść lżej. Jednym z najprostszych trików jest mieszanie majonezu z jogurtem naturalnym lub skyrem. Ekspertka podpowiada jeszcze jedno rozwiązanie: zwiększenie udziału warzyw w potrawach. „To jedno z najbardziej praktycznych rozwiązań, obniża kaloryczność, zwiększa zawartość białka i poprawia lekkość potrawy bez dużej straty smaku” – podsumowuje ekspertka.