Biała chryzantema

Poruszająca opowieść o siostrach dotkliwie dotkniętych przez wojnę. Lektura choć niełatwa, to obowiązkowa. Tę powieść trzeba przeczytać!

Tekst: Sylwia Skorstad

Szesnastoletnia Hana wykonuje zawód, który w Korei daje jej szczególny status. Jest poławiaczką owoców morza, dziewczyną wolną i niezależną. Jedynie kobiety potrafią wykonywać tę trudną pracę, dlatego podlegają tylko sobie i jako główne żywicielki rodzin cieszą się szacunkiem. Nawet, gdy wybucha druga wojna światowa, a Korea znajduje się pod okupacją japońską, poławiaczki ciągle prowadzą taki sam tryb życia, jakiego nauczyły ich matki oraz babki.

Hana codziennie wykonuje swoją pracę i dogląda bawiącej się na plaży młodszej siostry. Pewnego dnia zauważa z wody, że do dziewczynki zbliża się japoński żołnierz. Rzuca się ratować małą i musi poświęcić siebie, by mężczyzna zostawił w spokoju siostrę. Wkrótce razem z innymi młodymi Koreankami trafia do transportu do Mandżurii. Japończycy mówią porwanym, że będą służyły armii. Już w pierwszych godzinach niewoli Hana boleśnie przekonuje się, co to znaczy.

Nie ma łatwych historii

Rozmawiałam kiedyś o historii Polski i Europy z koleżanką, imigrantką z Korei Południowej. Wyjaśniałam jej zawiłości polskiej historii. Odparła wtedy, że Niemcy przynajmniej przeprosili ofiary wojenne w różnej formie i w różnych czasach, podczas gdy Japończycy nie zrobili tego samego wobec Koreańczyków w poprawnej, możliwej do zaakceptowania formie. Tłumaczyła mi, że w Azji rany z czasów drugiej wojny nie mają jak się zabliźnić, bowiem brakuje symbolicznych gestów zamknięcia starych rozdziałów historii.

Wydawało mi się, że rozumiałam przesłanie koleżanki, ale tak naprawdę dotarło ono do mnie w pełni dopiero po lekturze „Białej chryzantemy”. Wszystkim nam wydaje się, że to właśnie my mieliśmy szczególnie trudne dzieje warte zainteresowania i opowiedzenia. Tymczasem każda nacja ma swoje trudne historie. I faktycznie, część z nich nie znalazła jeszcze zakończenia, choć minęły dziesięciolecia.

Według różnych szacunków Cesarska Armia Japońska podczas drugiej wojny światowej zmusiła do seksualnego niewolnictwa od 20.000 do niemal pół miliona kobiet z podbitych terytoriów, w tym Korei, Filipin oraz Chin. Do przykoszarowych domów publicznych trafiło również kilkaset Europejek. Kobiety te żyły krótko i boleśnie w warunkach urągających ludzkiej godności, a ich jedyną rolą było „pocieszanie” żołnierzy, co w praktyce polegało na odbywaniu około 20 wymuszonych stosunków dziennie.

Dwie siostry

Hana i jej siostra Emi mimo przeciwności losu starają się przetrwać. Jedną przy w miarę zdrowych zmysłach trzyma nadzieja, że kiedyś uwolni się z domu publicznego w Mandżurii i ponownie zobaczy rodzinę. Drugą trapi wielki wstyd, że pozwoliła Hanie oddać się w ręce Japończyków zamiast niej, a jednocześnie napędza chęć pomocy udręczonym rodzicom. Emi nigdy nie zapomni dnia na plaży, choć przez dziesięciolecia nie będzie potrafiła o nim mówić. Jako starsza kobieta dołączy do cyklicznych protestów Koreanek domagających się od przedstawicieli Japonii godnego zadośćuczynienia dla „pocieszycielek”. I nigdy nie przestanie wierzyć, że Hanie udało się jakoś przeżyć piekło.

Dopiero w lutym 2016 roku minister spraw zagranicznych Japonii podpisał ostateczne porozumienie z Koreą Północną dotyczące zadośćuczynienia dla kobiet przetrzymywanych przez Cesarską Armię Japońską jako niewolnice seksualne.

„Biała chryzantema”, Mary Lynn Bracht, Prószyński i S-ka

Nie ma jeszcze komentarzy.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.