Jeśli chcesz mieć wygodny, ręcznie robiony i stworzony według twojego gustu rower, możesz go kupić od polskiego producenta z Warszawy. Twórca marki, Embassy Bikes, Bartłomiej Duda, opowiada, skąd nad Wisłą wziął się pomysł na spersonalizowane cruisery i jak okazał się być strzałem w dziesiątkę.

założyciel marki Embassy Bikes
Bartłomiej Duda – twórca marki Embassy Bikes

Sylwia Skorstad: Lubisz jeździć rowerem?

Bartłomiej Duda: Lubię, ale jestem jak ten przysłowiowy szewc, co bez butów chodzi. Praca z rowerami jest tak absorbująca, że rzadko mam czas pojeździć. Zwykle czekam na te kilka dni, kiedy to mogę się wybrać na Mazury i tam pojeździć beztrosko.

Sylwia Skorstad: Wiesz, ile kilometrów pokonujesz rocznie na dwóch kółkach? Jeśli korzystasz z którejś z aplikacji sportowych, to na pewno znasz tę liczbę.

Bartek Duda: Nie wiem i nie chcę liczyć, uwierzysz? Naprawdę nie zwracam uwagi na liczby. Ma to związek z moją filozofia i filozofią Embassy Bikes. Stworzyliśmy tę firmę i jej koncept właśnie dla takich ludzi, których nie interesują osiągi, czasy czy rywalizacja, tylko samo doświadczenie podróżowania rowerem. To koncept, który przypadł mi bardzo do serca, kiedy studiowałem w Kalifornii. Zobaczyłem tam rowery typu cruiser – stabilne, bezpieczne, niemal płynące w powietrzu. Pozwalają na to, by kontemplować moment, nie spieszyć się, tylko cieszyć jazdą i wszystkim wokół. Na przekór nadmiernie rozpędzonej rzeczywistości, celowo nie liczę kilometrów na rowerze, nie włączam Stravy, tylko po prostu szukam wspaniałych widoków. Wolność od rywalizacji dobrze smakuje.

S. Skorstad: To brzmi inspirująco. Pamiętasz swój pierwszy rower?

B. Duda: Pamiętam bardzo dobrze. To był BMX z kolorowymi rzepami na kierownicy i ramie, trochę jak z serialu „Stranger Things”. Każdy chłopak chciał wtedy taki mieć. Wracałem skądś z mamą i zobaczyłem, że przy naszej klatce schodowej stoi taki piękny rower, czerwony z żółtymi oponami. Był mój! Tata chyba się domyślił, że bardzo chciałem go mieć i postanowił zrobić mi niespodziankę.

S. Skorstad: Domyślam się, jakie to było przeżycie. Ile miałeś lat? Czy to był prezent z jakiejś okazji?

B. Duda: Miałem może siedem lat. Wcześniej zapewne już miałem inny rower, prawdopodobnie czterokołowy, ale to właśnie ten BMX był moim pierwszym, „świadomym” rowerem. Pierwszego dnia nawet nie umiałem na nim dobrze jeździć, ale nie mogłem się z nim rozstać. I nie, to nie był prezent. W naszej rodzinie nie było zwyczaju nagradzania dzieci za na przykład dobre oceny, niespodzianka mogła się pojawić bez okazji. Uczyłem się dobrze, ale ten niezapomniany BMX raczej nie miał z tym nic wspólnego.

S. Skorstad: Miałeś w tamtych czasach marzenie, by kiedyś założyć firmę rowerową?

B. Duda: Nie, raczej nie. Zawsze lubiłem chodzić własnymi ścieżkami, ale nie podejrzewałem, że będę nimi jeździć własnym rowerem.

S. Skorstad: Skąd zatem wziął się pomysł na firmę rowerową nad Wisłą? Wcześniej wspomniałeś o Kalifornii…

B. Duda: Studiowałem amerykanistykę na Uniwersytecie Warszawskim i miałem możliwość wyjechania na rok do San Diego, by tam przygotowywać się do napisania pracy magisterskiej. Właśnie w Kalifornii wypatrzyłem rowery typu cruiser, które były bardzo popularne. Słońce, poczucie wolności, w tym wolności twórczej, odkrywanie nowych możliwości – to wszystko po powrocie do Polski zaowocowało pomysłem na firmę.

rowery marki Embassy Bikes

S. Skorstad: Zdradzisz, jak powstała nazwa Embassy Bikes?

B. Duda: Razem z przyjacielem, który pracował ze mną nad tym projektem, mieliśmy pomysł, bo stworzyć w Warszawie ambasadę cruiserów, a raczej ambasadę słonecznego stylu. Z szerokiego planu przeszliśmy na bardziej szczegółowy. Obaj mieliśmy dobrą intuicję do designu. Znaleźliśmy pierwszych podwykonawców. Początki nie były łatwe, ale dużo pomagali nam znajomi i krok po kroku budowaliśmy markę. Otworzyliśmy pierwszy sklep rowerowy, znaleźliśmy polskich rzemieślników, którym zaufaliśmy. A teraz juz posiadamy własną montownię, lakiernie, projektantów i ręcznie robione akcesoria. Dzisiaj nie czuję, że pracuję, bo to zajęcie jest ciągle przygodą. Spełniam własne marzenia i nigdy nie nudzę się w pracy, bo od 18 lat robię to, co kocham.

S. Skorstad: Załóżmy, że chcę kupić sobie rower. Czemu powinnam się zdecydować akurat na model od Embassy Bikes?

B. Duda: Po pierwsze dlatego, że u nas możesz stworzyć swój rower. Wystarczy, że odwiedzisz stronę internetową albo Bike Shop i precyzyjnie wszystko wybierzesz sama tak, aby styl na który się zdecydujesz, mógł wyrazić ciebie. To będzie jedyny taki rower na świecie, tak samo unikatowy i kolorowy, jak ty. Nie seryjny produkt, ale na życzenie w pełni spersonalizowane działo sztuki. Wtedy możesz jeździć z uśmiechem. Po drugie, wszędzie nim dojedziesz. Jest uniwersalny – nie da się ani miejskim krawężnikom, ani wybojom za miastem – a to dzięki specjalnym, grubym oponom. Po trzecie, jeżdżąc na nim będziesz zachowywać wyprostowaną, zdrową sylwetkę. Szybko poczujesz różnicę i zobaczysz, jak komfortowo podróżuje się tym typem roweru. I wreszcie, po czwarte, nowość, którą dodaliśmy z okazji osiemnastych urodzin marki, czyli GPS i ubezpieczenie, które gwarantują, że twój ulubiony rower jest zabezpieczony.

S. Skorstad: Masz przekonujące argumenty. Czy do sprzedawanych przez ciebie rowerów częściej przekonują się kobiety czy mężczyźni? Z badań wynika, że to kobiety w Polsce najczęściej wybierają wygodne rowery miejskie, podczas gdy mężczyźni skłaniają się ku rowerom MTB.

B. Duda: Nie robimy rowerów dla kobiet lub mężczyzn, tylko dla wszystkich miłośników dobrego designu w stylu vintage. Kto lubi ładne, stylowe, a jednocześnie funkcjonalne rzeczy, ten zwróci uwagę na rowery naszej marki.

S. Skorstad: Jedną z takich osób jest wasza nowa ambasadorka, Małgorzatą Foremniak. Zdradzisz, jak nawiązaliście współpracę?

B. Duda: Nie ma w tym żadnego sekretu. Małgosia miała kilka naszych rowerów, zanim się poznaliśmy. Mieszka w naszej okolicy i pewnego dnia zobaczyła w witrynie sklepu rower, który się jej spodobał. Tak się złożyło, że weszła do Bike Shopu, kiedy i ja tam byłem. Zaczęliśmy rozmawiać i szybko znaleźliśmy wspólny język. Okazało się, że mamy podobne wyczucie stylu i koncepcję jazdy z pełną frajdą. Po jakimś czasie postanowiłem zaproponować jej współpracę w celu promowania solidnej, polskiej marki, jaką jest Embassy Bikes. Małgosia zgodziła się zostać naszą ambasadorką, z czego bardzo się cieszę.

S. Skorstad: Czego życzyć tobie i Embassy Bikes na przyszłość?

B. Duda: Jeszcze więcej klientów i klientek, którzy tak samo jak my, będą czerpać zadowolenie i dumę z tego, co realizujemy.

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.