„Wiedziałam, że chcę zaśpiewać piosenkę, która będzie mówiła o nadziei, pokoju i miłości” – mówi Lou Deleuze, 12-letnia zwyciężczyni Eurowizji Junior. Artystka po raz pierwszy przyjechała do Polski i wystąpiła w finale The Voice Kids z piosenką „Ce monde”, w której zawarła ważne przesłanie skierowane do dzieci i do dorosłych.

Lou Deleuze/materiały prasowe

Julia Staręga: Lou, od najmłodszych lat rozwijasz się artystycznie – łączysz śpiew z aktorstwem. Który z tych światów bardziej ci się podoba?

Lou Deleuze: Nie umiałabym wybrać, bo zarówno muzyka, jak i aktorstwo to moje dwie ogromne pasje, bez których nie mogę żyć. Gdy miałam siedem lat, wystąpiłam na scenie po raz pierwszy. Mimo towarzyszącej mi wtedy tremy czułam, że właśnie to chcę robić. Chcę spędzić życie śpiewając.

Julia: Jaką piosenkę wtedy wykonałaś?

Lou: Zaśpiewałam utwór „Ne Retiens Pas Tes Larmes” Amel Bent.

Julia: Mimo młodego wieku wystąpiłaś już w kilku produkcjach filmowych i telewizyjnych. Czy mogłabyś wskazać, która z nich najbardziej zapadła ci w pamięć?

Lou: To z całą pewnością film, który nosi tytuł „Les dents du bonheur” w reżyserii Joséphine Darcy Hopkins. Naznaczył mnie, bo jako dziecku, udało mi się tam poznać wiele osób, które potem stały się moimi przyjaciółmi. Jednocześnie na planie było fantastycznie, bardzo wesoło, czego nie mogę powiedzieć o samym filmie – historia, którą opowiadamy, zdecydowanie nie jest zabawna.

Julia: W tym filmie zagrałaś główną bohaterkę Madeleine. Za tę rolę zostałaś również wyróżniona nagrodą Unifrance, przyznaną na festiwalu w Cannes. Gratuluję, to duża rzecz. Co wtedy czułaś?

Lou: Byłam bardzo dumna, bo był to mój pierwszy film oraz pierwsza tego typu duża nagroda, jaką otrzymałam. Udało mi się posłużyć moim talentem i pokazać samej sobie, że to naprawdę moja pasja.

Julia: W tym samym roku, w 2023, wystąpiłaś też w 19. edycji La France a un incroyable talent z piosenką „Reve” Mylene Farmer. Czy to wtedy, po wzięciu udziału w programie, w twojej głowie pojawił się pomysł, by ponownie spróbować swoich sił w Konkursie Piosenki Eurowizji Junior?

Lou: To, że uczestniczyłam w talent show, dodało mi pewności siebie. W 2024 roku stawiłam się na przesłuchaniach do Eurowizji Junior, ale niestety nie zostałam wybrana. Natomiast w zeszłym roku miałam dodatkową motywację. Jeszcze raz uczestniczyłam w castingu i szczęśliwie zostałam tą, która reprezentowała Francję w Konkursie Piosenki Eurowizji Junior.

Julia: W jaki sposób twoje dotychczasowe doświadczenia zawodowe pomogło ci podczas występu na Eurowizji?

Lou: Eurowizja to doświadczenie, które dało mi ogromną siłę i stałam się dzięki niemu odważna, tym bardziej, że wszystko działo się tam bardzo szybko. Dostosowałam się do tego tempa i zdałam sobie sprawę z tego, że umiem być uparta, ale jednocześnie ten upór wziął się z zaufania do samej siebie. Granie ról w filmach prawdopodobnie również mi pomogło.

Julia: Czy jest coś, co pomogło ci opanować stres na scenie?

Lou: Z całą pewnością wcześniejsze doświadczenia pomagają mi zachowywać się na luzie. Do tego stopnia, że na scenie nie odczuwam stresu, choć występ na Eurowizji nie był do końca bezstresowy, ale to zrozumiałe przy tak dużym wydarzeniu. Mam mały kamyczek, który dostałam w prezencie od mamy i za każdym razem, gdy go mam, przynosi mi szczęście. Podczas Eurowizji stała się zabawna rzecz, bo wzięłam go ze sobą na scenę, ale nie miałam żadnej kieszonki. Wiesz, gdzie go umieściłam? Schowałam go w bucie i przez całą Eurowizję lekko kulałam, na szczęście to trwało dość krótko (śmiech).

Julia: Jak wyglądały twoje przygotowania do eliminacji i występu finałowego?

Lou: W swoich lożach razem z innymi uczestnikami przeprowadzaliśmy seanse zen polegające na wyciszeniu, więc wychodząc na scenę, byliśmy bardzo spokojni. Podczas tych przygotowań mieliśmy świadomość, że możemy nie wygrać i nic się z tego tytułu nie stanie, bo najważniejsze jest to, co chcemy przekazać swoją piosenką.

Lou Deleuze/materiały prasowe

Julia: To, co powiedziałaś o przesłaniu, jest bardzo ważne, jeżeli chodzi o piosenki, które są prezentowane na Eurowizji. Jako bardzo młoda dziewczyna śpiewasz w „Ce monde” o bardzo dojrzałych sprawach.

Lou: W „Ce monde” zawarłam ostrzeżenie, żeby się obudzić, uświadomić innych i zawołać o pokój. Dzisiejszy świat jest daleki od doskonałości. Śpiewając tę piosenkę, miałam na myśli sytuację, w której wszyscy się zbieramy, łączymy siły i powodujemy, że świat staje się lepszy.

Julia: Czy można powiedzieć, że tą piosenką wysyłasz przypomnienie, że ten „świat jutra”, który młodzi ludzie tacy, jak ty budują codziennie, może być coraz lepszy?

Lou: Tak, dokładnie, ale nie tylko młodzi ludzie. Dorośli także powinni to usłyszeć, bo my, młodzi, potrzebujemy, żeby starsi nam pomagali. To, co się działo wcześniej, to nie jest nasz – dzieci i młodzieży – błąd. My się jeszcze wtedy nie urodziliśmy (śmiech).

Julia: Piosenkę tę specjalnie dla ciebie napisała i skomponowała Linha. Ty też uczestniczyłaś w pracy nad tekstem do „Ce monde”?

Lou: Nie uczestniczyłam w pisaniu tekstu, natomiast powiedziałam Linhnie, że chcę zaśpiewać piosenkę, która będzie mówiła o nadziei, pokoju i miłości. Mówiłam bardzo jasno, że nie chcę śpiewać piosenki, którą po francusku się określa „gnangnan”, czyli takiej, która jest o niczym.

Julia: To dla mnie zdumiewające, że jesteś tak świadoma i jasno zaznaczasz, co jest dla ciebie ważne.

Lou: Wiesz, myślę, że to jest naturalne. Reagować trzeba od razu. Jeśli nie zrobisz nic teraz, to później będzie już za późno.

Julia: Domyślam się, że w momencie ogłoszenia werdyktu było w tobie wiele emocji. Spodziewałaś się wygranej?

Lou: Prawdę mówiąc nie myślałam za wiele o tym, czy wygram, czy nie. Przede wszystkim zależało mi na tym, by to, co mam do przekazania w piosence, zostało usłyszane. Mówiłam sobie, że niezależnie od tego, czy wygram, mam do zaśpiewania ważny tekst i to liczy się najbardziej. Ale oczywiście, gdy wygrałam, zrobiło mi się bardzo ciepło na sercu i niesamowicie się ucieszyłam.

Julia: Rozumiem, że potraktowałaś ten występ jako szczególną okazję do wyśpiewania światu tego, co tobie bliskie?

Lou: Dokładnie.

Julia: W tym roku po raz pierwszy zwycięzca polskiej edycji programu The Voice Kids, czyli Wiktor Sas, będzie reprezentował Polskę na Eurowizji Junior. Jakie rady dałabyś Wiktorowi przed konkursem? 

Lou: Nie zatrzymuj się! Mówi sobie: „jestem super”, „jestem najlepszym i wygram”. Tylko w ten sposób można iść do przodu. Trzeba po prostu w siebie wierzyć i cała reszta stanie się sama.

Julia: Jakie masz plany na najbliższą artystyczną przyszłość? Widzę, że drzemie w tobie mnóstwo energii do działania.

Lou: W okolicach dnia Wszystkich Świętych będę brała udział w komedii muzycznej o tytule „Lilly et le Musical” w miejscowości Tours. Z kolei 15 października wspólnie z orkiestrą zagram koncert i będę śpiewała operowy repertuar. We wrześniu zamierzam wydać singiel, który nazywa się „Le Cri” czyli po polsku krzyk, który będzie opowiadał o przemocy wobec dzieci.

Julia: To bardzo ważny i poważny temat. Dlaczego zdecydowałaś się poruszyć go w piosence?

Lou: Kiedyś zobaczyłam dziecko na ulicy, które było bite przez matkę. Ten widok bardzo mnie poruszył. To dziecko patrzyło na mnie oczami, które wydawały się mówić „pomóż mi”. Od razu pojawił się w mojej głowie pomysł, by powiedzieć o tym głośno, a że śpiewam, to piosenka wydała mi się najbardziej odpowiednia. Często krzyk i płacz dzieci znikają w świecie dorosłych, a ludzie, niezależnie od wieku, wolą udawać, że problemu nie ma i nie będą reagowali. W związku z tym nic się nie dzieje, sytuacja się nie poprawia. A trzeba zachowywać się dokładnie na odwrót i reagować!

 

 

 

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.