Afrodyzjaki na talerzu

Afrodyzjaki, zawdzięczające swoją nazwę greckiej bogini miłości  Afrodycie,
już w starożytności wykorzystywane były jako uwodzicielski naturalny składnik
wielu dań lub napojów. Nie bez powodu do dziś nazywane są magiczną substancją, potrafiącą zdziałać cuda. Jak wykorzystać ich moc?


Afrodyzjaki przypominają kształtem zakodowane w pamięci proste skojarzenia, oddziałują na nasze zachowanie, modyfikują działanie hormonów płciowych. Zwiększają tym samym potencję i wpływają na płodność.

Poszukaj w sklepie


Skoro już wiemy, jak afrodyzjaki działają na nasz organizm, warto dowiedzieć się, gdzie można je znaleźć. Wśród naturalnych afrodyzjaków wymienia się:

  • owoce morza – tutaj prym wiodą ostrygi i małże, które ze względu na swój kształt bardzo silnie pobudzają fantazję. Zawierają aminokwasy odpowiedzialne
    za produkcję hormonów mające za zadanie podwyższać libido, a obecny w nich cynk wyostrza zmysły. Świeże niestety trudne do zdobycia, zawsze jednak można wypróbować ich mrożoną wersję.
  • czekoladę – nie dość że pyszna i dostępna na każdym kroku, to jeszcze pełna pozytywnych właściwości. Zawarte w niej kakao podnosi poziom dopaminy
    i serotoniny wyzwalających uczucie przyjemności i zadowolenia, a sam smak skusi chyba każdego. Jedynym minusem okazuje się tutaj jej niemała wartość kaloryczna.
  • lubczyk – kwiaty, liście i łodyga są bardzo aromatyczne, dzięki obecnym olejkom eterycznym. Ich działanie powoduje rozszerzenie naczyń krwionośnych
    oraz pobudzenie. Lubczyk ma szerokie zastosowanie: może być stosowany jako dodatek do dań lub gorący zdrowy napar.

Na specjalną okazję

Znając działanie magicznych substancji oraz wiedząc gdzie ich szukać, pozostaje pytanie, w jakiej formie najlepiej
je przygotować? Wstępem
do posiłku pełnego afrodyzjaków może być warzywna sałatka
z dodatkiem lubczyku
lub rozgrzewająca
zupa-krem również nim doprawiona. Dobrym przykładem dania głównego mogą być natomiast mule, które dobrze komponują się w towarzystwie… sera topionego. Trudne? Wcale nie! „Kremowa konsystencja serka topionego sprawia, że świetnie sprawdza się nie tylko na kanapce, ale także jako dodatek
do sosów oraz zagęszczacz zup, tzw. kremów. Dodatkowym walorem jest jego śmietankowy i lekki smak idealnie pasujący do dań podawanych zarówno na ciepło, jak i zimno. Pamiętajmy, aby wybrać serek o jednolitej gęstości i aksamitnym smaku” – przypomina Ewa Polińska, ekspert Monieckiej Spółdzielni Mleczarskiej.

Mule w sosie serowo-pomidorowym

Składniki:

  • 1kg muli (mogą być mrożone)
  • 200 ml białego wytrawnego wina
  • 200 g serka topionego, np. kremowego MSM Mońki
  • 3 ząbki czosnku
  • 3 łyżki oliwy
  • 3 szalotki
  • 3 dojrzałe pomidory
  • świeża bazylia
  • pieprz, sól do smaku

Przygotowanie:

Mule dokładnie oczyścić i umyć w zimnej wodzie. Pomidory sparzyć, obrać i pokroić w drobną kostkę. W garnku rozgrzać oliwę i wrzucić posiekany czosnek
oraz szalotkę. Chwilę podsmażyć do lekkiego zrumienienia. Dodać pomidory,
podlać winem, doprawić solą i pieprzem. Dodać mule, przykryć pokrywką i dusić
na małym ogniu ok. 2-3 minuty. Mule wyciągnąć, dodać serek topiony i wszystko dokładnie zmiksować. Gotowy sos wylać na talerz, ułożyć mule i udekorować świeżą bazylią. Podawać z ulubionym pieczywem.

 

Nie ma jeszcze komentarzy.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany