Singielka czyli kto?

 

 


“Muszę być wierna jedynej osobie, którą kocham, czyli … sobie” – mówi Samantha, bohaterka “Sexu w Wielkim Mieście”. Jak zmieniły się relacje mężczyzn i kobiet w społeczeństwie, że taka wypowiedź wydaje się być powszechnie akceptowana i na czasie?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie spróbujmy prześledzić skąd w naszym życiu – życiu Polek urodzonych w drugiej połowie XX wieku, wzięły się singielki. A potem odpowiedzmy na pytania: kim one właściwie są, czy jest im dobrze i czy rzeczywiście różnią się od innych? (od Republikanek?)

 

Moja bohaterka jest singielką

Na początku pojawiły się one: Ally McBeal, Bridget Jones, bohaterki “Sex and the City”, co prawda nieustannie marzyły o mężczyźnie, ale jednocześnie coraz dłużej udawało im się żyć niezależnie – we własnym, przez siebie kupionym i urządzonym mieszkaniu, wykonując ciekawą, rozwijającą pracę zawodową. Ich życie intrygowało, stawało się powoli przedmiotem zazdrości, ale i prawdopodobnej alternatywy. Samej też można dać sobie radę, cieszyć się, śmiać i nie uważać życia za gorsze od innych. Czasy Scarlett O’Hara niezależnej damy z Południa, która oddawała swą reputację za niezależność, minęły bezpowrotnie.

Singielka w filmach to osoba towarzyska, utrzymująca kontakty z rodziną, z dużym gronem znajomych: z innymi singielkami, z kolegami z pracy, z gejami, z lesbijkami, z młodymi mamami, z rozwódkami.

 

Moja przyjaciółka jest singielką

Następnie okazało się, że nasze koleżanki i przyjaciółki są singielkami. Przestały przejmować się pytaniami o NARZECZONEGO, jeżdżą same na wakacje, ładnie wyglądają, chodzą na siłownię i pilates, umawiają się na drinka. Zapomniały o Księciuniach z Bajki?

Czekanie na Księcia z Bajki, nie jest dziś sposobem na szczęśliwe życie – mówi słynny francuski socjolog Jean-Claude Kaufmann – i kobiety właśnie to zrozumiały. We współczesnym społeczeństwie, w którym ludzie wyposażeni są w niepoliczalne możliwości kontaktowania się ze sobą, spotkanie się dwóch osób, paradoksalnie, stało się bardzo trudne. Kiedyś kontakt kobiety z mężczyzną zdeterminowany był jej statusem społecznym, przynależnością do konkretnej grupy społecznej. Dzisiaj, mając świadomość możliwości wyboru i organizowania sobie samej życia, kobieta odkłada sakramentalną decyzję na później. Wraz z upływem lat rośnie przeświadczenie, że nie ma na świecie osoby, która dokładnie by nam odpowiadała, o której możemy powiedzieć: “druga połowa”. Wybór staje się piekielnie trudny. Strach przed prawdopodobną pomyłką albo przyczynia się do nie dokonywania go, albo zmienia podejście do “miłości”, związek z drugą osobą zaczyna być traktowany, jak inny towar na rynku, definiowane są nasze oczekiwania, oceniamy go, wyceniamy i porównujemy.

Za owym typem zarządzania uczuciem kryje się nowy typ kobiety. Jest to kobieta w wieku 35 – 45 lat, autonomiczna, niezależna, mieszkająca w dużym mieście, wykształcona, odnosząca sukcesy w życu zawodowym. Z badań Kaufmanna wynika, że takie właśnie ogłoszenia matrymonialne spotkamy dziś w gazetach i na stronach internetowych. Sytuacja odwrotna do lat sześćdziesiątych, kiedy to kobiety na pierwszym miejscu napisałyby “Ładna, troskliwa, rodzinna, zadba o pana, który zapewni jej dostatnie życie”. Dziś szukają kogo innego: “wrażliwego towarzysza”, który doceni ich niezależność, z którym zbudują związek partnerski. Ale czy Książę z Bajki jest wrażliwy? Czy będzie zmywał naczynia, chodził na wywiadówki, brał zwolnienie, gdy dziecko zachoruje?

 

Książę z Bajki

W słynnym filmie dla dzieci i dorosłych “Shrek” (szczególnie część druga) pojawia się postać Księcia z Bajki. Przyjeżdża na białym koniu, z rozwianymi blond włosami, mówi niezrozumiałym językiem z XIX wieku, słucha mamy i najbardziej kocha siebie samego. Wszystko mu jedno kto będzie jego żoną, byleby dostał królestwo. Wydaje się, że “pomylił bajki”, że niechcący trafił do XXI wieku. Żałoba po Księciu z Bajki nie wydaje się więc być widoczna. Na kogo więc czeka dzisiejsza Królewna  Singielka?

 

Kto jest Singielką?

Ale kim jest dzisiejsza Królewna Singielka? Dziewczyną w tydzień po rozstaniu? Matką samotnie wychowującą dziecko? Wdową? Rozwódką? Żoną w separacji? Żoną marynarza? Dziewczyną emigranta? Co trzeba zrobić, żeby nią zostać? J-C Kaufmann twierdzi, że wszyscy mamy za sobą doświadczenie życia solo, niekoniecznie w izolacji czy samotności, ale życia samodzielnego. Nasze społeczeństwo jest skoncentrowane na jednostce, jako na podstawowej komórce. Ludzie samotni to nie tylko ci, którzy żyją sami i których potocznie nazywa się SOLO albo SINGLAMI. To także większość z nas, którzy chcemy niezależnie przeżyć życie, którzy podejmujemy idywidualnie ważne dla nas decyzje i którzy musimy przez to, przemyśleć nas samych i nasze związki.

Na Zachodzie od lat pięćdziesiątych liczba gospodarstw domowych zamieszkałych przez jedną osobę wzrosła sześciokrotnie, z 5% na 30%. Powody tego szokującego stanu rzeczy są różne, ale można stwierdzić, że możliwość życia w pojedynkę i jego popularność są uwieńczeniem długiego procesu autonomizacji jednostki. Obecnie, jeśli jest się przed lub po związku, większość z nas przechodzi przez etap lub etapy życia solo. Jeśli wierzyć J-C Kaufmannowi życie w pojedynkę nie różni się od życia we dwoje. Jednego dnia samotność jest wymówką, innego przyprawia o łzy. To rozdwojenie życia tak samo spotyka jednostkę “w związku”, która marzy o byciu z kimś innym. Która niczego innego sobie nie życzy, aby móc dzielić z innym swą przestrzeń.

Single przeżywają takie chwile intensywniej, zadając sobie dużo głębsze pytania egzystencjalne. W swojej ksiażce: La femme seule et le prince charment (Singielka i Ksiażę z Bajki) Kaufmann przedstawił sytuacje singielek (pomiędzy 20 a 50 rokiem życia,  we Francji, w latach dziewięćdziesiątych), rozdartych pomiędzy indywidualną potrzebą niezależności i presją ukrytego schematu 3M (miłość, małżeństwo, macierzyństwo). Dla kobiet życie solo – twierdzi Kaufmann – jest w tym samym momencie tak sprawą prywatną, jak i sprawą publiczną. Wybierając życie singielki, podejmują one decyzję, która dotyczy ich samych, z premedytacją odkładają na bok podstawową strukturę społeczną – rodzinę, ale jednocześnie “zagrażają” całemu społeczeństwu.

Pomimo złożonego dylematu, który rozdziera wszystkie współczesne kobiety, nadal większa ich część “kończy” angażując się w ukryty, tradycyjny model 3M. I domowymi sposobami, przypominającymi robótki ręczne, udaje im się czasem zachować swoje silne “ja” w stworzonym “my”. Poczynając od pięćdziesiątych urodzin, kobiety są w większości pośród osób żyjących w pojedynkę. Zważywszy na ich dłuższą średnią życia, dysproporcje rosną wraz z wiekiem. Jednocześnie liczba mężczyzn prowadzących kawalerskie życie zmniejsza się progresywnie począwszy od 45 roku życia, zwracają się wtedy ku kobietom dużo młodszym. Ich rówieśniczki, “odrzucone przez nich”, zdają sobie sprawę, że liczyć mogą tylko na siebie i organizują sobie życie indywidualnie, niekiedy razem z dziećmi.

W rzadkich przypadkach życie solo jest wybierane od razu. Częściej, gdy stan wolny się przedłuża i zostaje oswojony, po zaznaniu wolności, trudno jest z takim stylem życia zerwać lub zamienić go na ograniczony. Szczególnie gdy sytuacja innych kobiet tkwiących w niefortunnych relacjach przyomina im, jak szczęśliwe prowadzą życie. Same, ze sobą i dla siebie.

W porównaniu do lat dziewięćdziesiątych, singielki czują dziś na sobie dużo mniejszą presję społeczną, mówi Kaufmann, stały się bardziej niezależne, mniej uwagi zwracają na “popychające ku związkowi” zabiegi bliskich. Biorąc pod uwagę mnogość portali i stron internetowych zajmujących się aranżowaniem spotkań i znajomości, wydaje się, że społeczeństwo zrozumiało, że samotność czy stan wolny, może przydarzyć i przydarza się każdemu w różnych momentach. Singielki są dziś pionierkami zmian w stylu życia, ponieważ tradycyjny związek nigdy im nie pasował. W “klasycznym duo” to mężczyzna miał zawsze wystarczająco przestrzeni by spotykać trzecie osoby, by prowadzić niezależne życie. W zamian, jego towarzyszka musiała podporządkować się jego planom na życie i oddać na rzecz związku swoją podmiotowość. Dzisiaj kobiety wymagają własnej przestrzeni.

“Moje podejście do mężczyzn – mówi Emma (jedna z respondentek Kaufmanna) – zmieniło się i uodporniło, stało się bardziej wymagające. Miałam kilka romansów, przygód, ale jak tylko coś idzie nie po mojej myśli, kończę znajomość, ponieważ nie boję się być sama. Przeciwnie, boję się miłości drugiej osoby, bycia uwiezioną przestrzennie, czasowo, uczuciowo. Boję sie również, że nie bedę umiała dawać wystarczająco. Paradoksalnie, samotność zabiła we mnie spontaniczność, naiwność i niewinność. Dla mnie miłość to jeden z rachunków do opłacenia”.


Jak wygląda życie singli?

Wiele singli, tak kobiet, jak mężczyzn, ma relacje powtarzalne, bądź nie, z innymi osobami, bez wspólnego zamieszkania. Oscylują one pomiędzy związkiem bardziej zintegrowanym i “związkiem bez związku”. Momentami zażyłości i momentami niezależności. Ta rzeczywistość każe nam zauważyć, że bycie singlem i bycie “w parze” nie są dwoma sytuacjami przeciwstawnymi. Często, po rozwodzie, pary decydują się przecież żyć osobno, mieszkając dalej razem. Często separacja mieszkaniowa jest marzeniem par, które z pozoru wydają się klasycznymi związkami.

 

Polskie Singielki

W porównaniu z sytuacją z 1996 roku opinie społeczne (badanie CBOS-u z 2010 roku) na temat prawdopodobnych przyczyn odkładania decyzji młodych ludzi o małżeństwie uległy istotnym zmianom. To już nie trudności materialne czy problemy mieszkaniowe, stanowią – zdaniem Polaków – podstawowy powód przedłużającego się panieństwa czy kawalerstwa, ale raczej czynniki psychologiczne oraz prowadzony tryb życia, związany chociażby ze sferą zawodową. Wydaje się również, twierdzą autorzy raportu , że na dobre zadomowiło się u nas określenie tzw. SINGLI.

Funkcjonują różne definicje bycia singlem, w związku z czym różne osoby mogą być kwalifikowane do tej grupy. Jeśli przyjmiemy, że single to osoby stanu wolnego (nie wliczając rozwodników i  wdowców) w wieku od 25 do 50 lat, to według badań CBOS-u osoby takie stanowią w  Polsce prawie jedną dziesiątą dorosłej populacji (9,21%). Są to głównie osoby młode, aktywne, uzyskujące stosunkowo wysokie dochody, które albo swój status cywilny traktują jako przejściowy – ciągle poszukując odpowiedniej osoby na życiowego partnera czy partnerkę, albo zupełnie świadomie decydują się na życie w  pojedynkę, opowiadając się za życiem bez zobowiązań i kompromisów. Co  czwarty z  nich (27%) wyraża przekonanie, że życie singli jest ciekawsze niż osób żyjących w stałych związkach, ale tylko co dwunasty (8%) uznaje życie w pojedynkę za najlepszą dla siebie formę egzystencji. Większość z tej grupy (60%) marzy o współmałżonku i dzieciach. Mimo łagodniejącej presji społecznej, przynajmniej w ankietach, SINGLE deklarują, że są “na drodze do związku”. Ten stan rodzi frustracje i powoduje poczucie zniecierpliwienia. Z jednej strony kultura masowa i żywe przykłady pokazują, że można tak żyć (można – istnieje pozwolenie i można – uda mi się) z drugiej strony czujemy się złapani w pułapkę innych, “lepszych” rozwiązań.

 

W pułapce Księcia z Bajki

W wieku 35 – 45 lat kobiety, które nie zaakceptowały siebie, jako osoby żyjącej w pojedynkę, osiągnąwszy sukces w życiu zawodowym, niezależne finansowo i mieszkaniowo mogą spostrzec, że Księże się ożenił. Ich życie staje się wtedy pełne zmian nastrojów, od śmiechu do łez, od entuzjazmu po znudzenie. Kobiety żyjące pod presją związku nieustannie konstruują i poszukują swojej tożsamości. Marzenia i przemyślenia są przez nie konfrontowane i odzwierciedlane w poustawianych wszędzie lustrach społecznych (koleżanki, rodzina, sąsiedzi), konsultowane u wróżki, sprawozdawane w intymnym dzienniku. Singielka, która nie chce być singielką, nie celebruje posiłków, zadowala się pół-produktami, jedzonymi nie przy stole, ale nad laptopem, z jednorazowych naczyń przyniesionych przez dostawców jedzenia. Odsuwa w ten sposób symbolikę życia rodzinnego jak najdalej od siebie. Łóżko odgrywać zaczyna kluczową rolę w mieszkaniu. Jest duże, tam czyta, pisze, ogląda telewizję. Posiada szczególną relację z miejscem pracy. Biuro stanowi jej prawdziwą rodzinę, wakacje i weekendy są natomiast koszmarem. Pułapka sprawia, że nie umie żyć. Ale nie musi tak być. Wiele kobiet, singielek żyje inaczej, akceptując swoje JA – SOLO zasiada codziennie do nakrytego stołu, je dwudaniowy obiad, czasem z deserem, a Księcia z Bajki ogląda tylko w II części Shreka.

 


tekst: Magdalena Żadkowska
139 komentarzy

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.