Mity na temat depresji

Kiedy chorujemy na grypę, objawy są łatwo zauważalne dla otoczenia. Mając zatkany nos i gorączkę, nie musimy nikomu udowadniać, że naprawdę czujemy się gorzej niż zwykle. Z chorobami natury psychicznej jest inaczej.

Tekst: Iza Kołodziej

Osoby, cierpiące na zaburzenia natury depresyjnej, ciągle muszą mierzyć się z błędnymi przekonaniami na swój temat i udowadniać, że to choroba, a nie na przykład lenistwo lub brak siły charakteru utrudnia im funkcjonowanie.

Rady, jakie dajemy im w dobrej wierze, często przynoszą skutki odwrotne od zamierzonych. Oto lista tych, które mogą uczynić najwięcej szkody:

  1. „Nie masz powodu, by wpadać w depresję.”

Przekonanie, iż depresja dotyczy jedynie osób, które spotkało coś przykrego, jest powszechne. Jednak smutek (np. po utracie pracy czy stałego partnera) to nie to samo, co depresja. Tę rozpoznaje się, gdy przygnębienie, brak energii, niemożność przeżywania radości i niskie poczucie własnej wartości trwają przez dłuższy czas, na przykład kilka tygodni.

Zespół objawów depresyjnych może rozwijać się bez żadnego konkretnego powodu pochodzącego z otoczenia. W niektórych wypadkach zostaje zainicjowany trudnymi przeżyciami, ale równie dobrze może wystąpić u osób, które w ostatnich miesiącach miały stabilną sytuację życiową. Przekonywanie osoby chorej, że np.: wiele posiada i powinna być za to wdzięczna, a nie smutna, często mija się z celem, a co gorsza, powoduje, że chory czuje się jeszcze bardziej przygnębiony i winny.

  1. „Z depresji można po prostu wyjść.”

Tylko połowa tego twierdzenia jest prawdą. Można wyjść, ale nie można „po prostu”. Zespół zaburzeń depresyjnych rzadko „mija” sam z siebie, bez pomocy z zewnątrz i bez wysiłków samego chorego. Depresja nie jest wyborem. To choroba wynikająca między innymi z zaburzeń neuroprzekaźnictwa w ośrodkowym układzie nerwowym. Związki między czynnikami neurologicznymi a środowiskowymi w tej przypadłości są dopiero badane.

  1. „Jeśli funkcjonujesz, to nie depresja.”

W niektórych przypadkach zespół objawów depresyjnych sprawia, iż choremu jest trudno wykonywać nawet proste czynności, takie jak np.: utrzymanie codziennej higieny albo zrobienie zakupów. Jednak wiele osób cierpiących na depresję chodzi codziennie do pracy odbiera dzieci ze szkoły czy zmusza się do uczestnictwa w spotkaniach rodzinnych. Objawy mogą występować w różnym nasileniu. Nie ma powodu, by stawiać choremu własne diagnozy, bo tym powinien zająć się lekarz.

  1. „Osoby silne psychicznie nie mają depresji.”

Równie dobrze można powiedzieć, że osoby silne psychicznie nie zapadają nigdy na nowotwór, a osobom odważnym nie zdarza się łamać kończyn. Depresja nie ma nic wspólnego z siłą charakteru, chorują na nią tak samo często skoczkowie spadochronowi, jak i sprzedawcy tapet.

Warto mieć na uwadze, że to radzenie sobie z kliniczną depresją wymaga od chorego siły psychicznej i odwagi. Mówienie o zaburzeniu również świadczy o sile charakteru. Podobnie walka ze stereotypami i łatkami naklejanymi przez otoczenie.

  1. „Pozytywne myślenie działa cuda.”

Tworzenie optymistycznych narracji jest istotne, to prawda. Osoba z zespołem zaburzeń depresyjnych nie jest jednak w stanie koncentrować się na radosnych stronach życia. Może się starać to robić, jednak samo pozytywne myślenie jej nie uleczy, podobnie jak nie potrafi uleczyć np. choroby niedokrwiennej serca.

Osobę, zmagającą się z depresją, warto jest oczywiście namawiać do aktywności fizycznej, wychodzenia z domu i uczestniczenia w działaniach, które wcześniej sprawiały jej radość, a także poprawiać humor na różne sposoby. Życzliwi, pozytywnie nastawieni ludzie wokół mogą stanowić wsparcie nie do przecenienia. Nie należy się jednak spodziewać, że samo stosowanie recept rodem z „Pollyanny” faktycznie dokona cudu.

Nie ma jeszcze komentarzy.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany