Dziesięć rozmów z tezą na temat ciemnych stron współczesnej psychoterapii. „Kiedy terapia staje się antyterapią” to książka zawierająca szereg wartych rozważenia spostrzeżeń, choć jednocześnie brak w niej naukowej bibliografii i odnośników do badań.

Tekst: Sylwia Skorstad

 

„Kiedy terapia staje się antyterapią” składa się głównie z wywiadów ze znanymi terapeutami, między innymi Katarzyną Miller, Tadeuszem Eichelbergerem i Joanną Kotańską. Zawiera również kilka krótkich historii pacjentów, którzy czują przez psychoterapeutów poszkodowani.

Różne opinie

„Każdy lek sprzedawany jest z ulotką zawierającą ostrzeżenie o efektach ubocznych. Ta książka jest właśnie taką ulotką dla pacjentów psychoterapii” – mówi autorka Anna Bimer.

To nie do końca trafiona analogia. Ulotka informacyjna leku jest oparta na konkretnych, uzyskanych w badaniach klinicznych, danych. Nie tylko treść, ale nawet układ tekstu i wygląd takich ulotek są regulowane przez wytyczne krajowe oraz europejskie. Leku nie da się w ogóle zarejestrować do obrotu bez danych z ulotki. Na poskładanym na sto i upchniętym w opakowaniu leku skrawku papieru nie ma miejsca na teorie, a wyłącznie na fakty.

Ten poradnik to raczej zbiór opinii różnych osób. Każdy zdaje się widzieć w czymś innym największe zagrożenia związane z terapią. Rozmówcy Anny Bimer snują wspomnienia, opowiadają o pacjentach, przedstawiają swoje teorie. Nie ma tam naukowej bibliografii ani odnośników do badań. Kiedy dany rozmówca mówi na przykład „80 procent ludzi”, to nie wyjaśnia, skąd tę liczbę wziął, a autorka nie dopytuje. Kiedy ona sama twierdzi, że „w Japonii mężczyźni wolą mechaniczne lalki od kobiet”, to nikt nie dopowiada, iż jest to zjawisko marginalne, a nie dominujące. Zawarte w zbiorze dialogi to w założeniu krytyczne rozmowy na temat psychoterapii a nie uporządkowany i naukowy wykaz jej możliwych skutków ubocznych.

Czy chcesz porozmawiać o… psychoterapii?

O psychoterapii i psychoterapeutach warto i trzeba rozmawiać. To wręcz rozmowa nam niezbędna. Większość z nas kojarzy psychoterapeutę z autorytetem, choć jednocześnie zapewne jedna-dwie osoby na sto potrafiłaby wymienić więcej niż pięć z setek istniejących nurtów terapeutycznych. Z badań wynika, że terapia, nawet najlepsza, nie każdemu pomoże. Wielu ludzi wyjdzie z niej zdrowszymi lub szczęśliwszymi, ale kondycja mniej więcej co dziesiątego pacjenta/klienta pogorszy się (niekoniecznie w wyniku psychoterapii, ale może się zdarzyć i tak). Psychoterapeutom zdarza się popełniać błędy, a sama psychologia nie jest nauką ścisłą. Jakby tego było mało, w Polsce zawód psychoterapeuty nie jest wystarczająco uregulowany. Do tego jest wielu coachów, a zbyt wielu ludzi nie wie, czym różnią się oni od psychiatrów, ci zaś od psychologów, a ci od psychoterapeutów.

Czy jednak książka Anny Bimer przyczyni się do prowadzenia rzetelnej dyskusji na ten temat? Mam co do tego wątpliwości. Choć zawiera dużo cennych, wartych rozważenia uwag, to jednak wyraźnie jest opowieścią z tezą, która zdaje się ograniczać zarówno percepcję autorki, jak i sposób analizowania uzyskiwanych danych. W wielu rozmowach zamieszczonych w tym zbiorze, przyjęte założenie (psychoterapia jest-może być szkodliwa) sprawia, iż rozmówcy zdają się mijać ze sobą, nie do końca rozumieć nawzajem. Niby grają razem w tenisa, ale jedna strona przyjmuje piłkę tylko wtedy, gdy lubi podanie przeciwnika. I nie chodzi o to, czy rozmówcy się ze sobą zgadzają, czy nie. Można odnieść wrażenie, że albo pytania nie podążają za kolejną odpowiedzią, albo odpowiedź za pytaniem. Jakby dziennikarka i wybrany przez nią psychoterapeuta rozmawiali na dwa odmienne tematy. Najbardziej spójne są te rozmowy, w którym Bimer zdaje się zgadzać z rozmówcą. Jest to szczególnie widoczne w przypadku jej pierwszego gościa, doktora psychologii Tomasza Witkowskiego.

Bardziej świadomy pacjent/klient

„Kiedy ludzie przestają praktykować tradycyjne wyznania, szukają substytutów. I substytutem staje się psychoterapia” – twierdzi doktor Witkowski, a Anna Bimer zdaje się z tą zaskakującą tezą zgadzać, podobnie jak z każdą inną tego rozmówcy. Kontrast z kolejnymi wywiadami jest trudny do przeoczenia.

Jednocześnie, zarówno sam Witkowski, jak i inni terapeuci, dzielą się spostrzeżeniami, które osoby rozważające zasadność terapii powinny wziąć sobie do serca. Na przykład takimi: „To, co robimy ze zdrowiem psychicznym, wygląda trochę tak, jakbyśmy weszli do przychodni, zapukali do pierwszego lepszego gabinetu i rozpoczęli leczenie, niezależnie od tego, czy trafiliśmy do okulisty, endokrynologa czy chirurga. Natomiast dobre, czyli efektywne podejście do takiego leczenia powinno się zacząć od psychologa klinicznego.”

To, co pozytywne w tej pozycji, to fakt, że dzięki niej potencjalny pacjent/klient może się stać bardziej świadomy swoich praw oraz tego, jak powinna wyglądać profesjonalna psychoterapia. Zagrożenie zaś polega na tym, że gdyby była to pierwsza książka danego czytelnika na temat psychoterapii, to zarazem ostatnia, bo nie chciałby mieć z tematem nic więcej wspólnego.

Anna Bimer „Kiedy terapia staje się antyterapią”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka

 

 

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.