„Polakożerca” to efekt wielomiesięcznego dziennikarskiego śledztwa przeprowadzonego przez Filipa Gańczaka, dziennikarza specjalizującego się w tematyce niemieckiej i polsko-niemieckiej. Solidna literatura faktu.
Tekst: Sylwia Skorstad

Guntram Weber ma kilkanaście lat, gdy znajduje w szafie ukrytą za ubraniami kasetkę, a niej srebrny kubek. Wygrawerowana na nim dedykacja wskazuje, że jest to prezent od jego ojca chrzestnego. Nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie fakt, że chodzi o Heinricha Himmlera. Do tej pory chłopiec słyszał od mamy i ojczyma, że jego biologiczny ojciec zginął podczas drugiej wojny światowej w Chorwacji. Teraz zaczyna się zastanawiać, czy ojciec naprawdę był tylko zwykłym żołnierzem, jak to przedstawiano, skoro łączyła go zażyłość z jednym z najważniejszych dygnitarzy III Rzeszy.
Przez lata Guntram stara się dowiedzieć czegoś o swoim ojcu i dzięki temu lepiej poznać początki własnej historii. Jako dorosły człowiek dowiaduje się między innymi, że rodzice oddali go na wychowanie do jednego z ośrodków Lebensbornu. Cała prawda na temat przeszłości okaże się jednak dużo trudniejsza. Jego ojcem był Ludolf „Bubi” von Alvensleben, zbrodniarz wojenny odpowiedzialny między innymi za liczne masowe egzekucje polskiej ludności.
Mechanizm wojennych zbrodni
„Polakożerca” to efekt wielomiesięcznego dziennikarskiego śledztwa przeprowadzonego przez Filipa Gańczaka, dziennikarza specjalizującego się w tematyce niemieckiej i polsko-niemieckiej. Reporter i naukowiec, korzystając z archiwów polskich, niemieckich, szwajcarskich, amerykańskich, brytyjskich, włoskich, austriackich i argentyńskich, zrekonstruował biografię zbrodniarza wojennego, któremu udało się unikać wymiaru sprawiedliwości.
To książka, która stara się odpowiedzieć na pytania o mechanizmy masowych zbrodni. Jak to w ogóle możliwe, by rano wydawać rozkazy egzekucji, a wieczorem prowadzić życie rodzinne i towarzyskie? Czy można wykonywać tego rodzaju zadania i pozostać człowiekiem? Gańczak nie psychologizuje, ale pokazuje drogę von Alvenslebena na szczyt wojskowej kariery. Analizując różne dokumenty, stara się dowiedzieć, kim był „Bubi” i jak podchodził do swoich obowiązków. W jednym z listów do Himmlera zbrodniarz raportował, że praca sprawia mu olbrzymią przyjemność. Aby lepiej unaocznić kontekst tego stwierdzenia, autor poszukał w internecie, kto chwali dziś swoją pracę w ten sam sposób. Swój stosunek do pracy opisali tak scenograf filmowy, tłumacz i fryzjerka psów. Alvensleben tymi słowami określił zabijanie ludzi.

Od słów nienawiści do czynów
W „Polakożercy” za dowody służą słowa, zdania znalezione w różnych dokumentach. Uważnego czytelnika może uderzyć fakt, jak wiele z nich brzmi niepokojąco znajomo. Podobną retorykę można usłyszeć również teraz, nawet na najwyższych szczeblach międzynarodowej władzy. Zdania o podobnym brzmieniu przytaczają w swoich książkach pisarze tacy jak Katherine Stewart czy Tim Alberta, opisujący obecny krajobraz polityczny w Stanach Zjednoczonych.
„Bubi” karierę rozpoczynał w czasie, gdy język nienawiści na dobre przeniknął do polityki. Normą stało się odczłowieczanie grup o odmiennych poglądach, konkretnej narodowości czy wyznaniu. Przeciwników politycznych ośmieszano, demonizowano, określano mianem zdrajców i szykanowano tak długo, aż w końcu na arenie politycznej pozostała jedyna słuszna partia. Te wczesne mechanizmy dławienia demokracji są niemal tak samo niepokojące jak późniejsze zbrodnie. Ludobójstwo nigdy nie zdarza się niespodziewanie. Droga od słów do czynów może być długa, ale zwykle jest prosta. Wykonawcami wyroków zwykle zostają ci aparatczycy, którym przemoc nie sprawia kłopotu i którzy na zmianie systemu zyskują najwięcej.
Ku przestrodze
„Polakożerca” porusza temat, który w nikim nie budzi entuzjazmu. Część świadków historii, których autor prosił o rozmowę, nie miała ochoty „grzebać w przeszłości”. Szukając śladów zbrodniarza wojennego, który dzięki opieszałości systemu sprawiedliwości, własnemu sprytowi oraz szczęściu uniknął kary, Gańczak odwiedził miejsca i ludzi z nim związanych. Efektem tej pracy jest książka, która choć emocjonalnie trudna, to służy wzbogaceniu historycznej perspektywy. Przypomina, jak ważne jest budowanie silnej demokracji, przejrzystego prawa oraz kultury politycznej wykluczającej przemoc jako narzędzie sprawowania władzy.
Filip Gańczak, „Polakożerca”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka