Seks – obalamy mity

Czy podczas wspólnej kąpieli z chłopakiem mogę zajść w ciążę? Czy przyjemność seksualną odczuję tylko z mężczyzną o dużym członku? To tylko niektóre z pytań zadawanych przez młodych ludzi. Dziś odpowiedzi – sprostowania na 10 najpopularniejszych.

Każdego dnia, w drodze do szkoły lub pracy, oglądając telewizję lub czytając kolorowy magazyn, jesteśmy bombardowane seksem: roznegliżowane kobiety reklamują samochody i kosmetyki. Twórcy reklam kuszą mężczyzn – kup nowy dezodorant lub nowoczesną komórkę, a żadna kobieta ci się nie oprze. Prasa kolorowa oferuje nam gotowe przepisy, jak stać się kochanką czy kochankiem idealnym, jak osiągnąć wielokrotny orgazm i uatrakcyjnić swoje życie seksualne. Jesteśmy karmieni mitami – mężczyźni wpadają w kompleksy na punkcie wielkości swojego członka, kobiety martwią się, że są oziębłe, bo nie mają orgazmu przy każdym stosunku. Mity o seksie powtarzają między sobą szczególnie młodzi ludzie.

 

Najgroźniejsze są nieprawdziwe teorie na temat antykoncepcji czy zdrowia seksualnego – wiara, że za pierwszym razem nie zachodzi się w ciążę, lub że wirusem HIV zakażają się tylko homoseksualiści i prostytutki, nierzadko prowadzi do tragedii. Grupa Edukatorów Seksualnych „Ponton” codziennie obala podwórkowe mity powtarzane przez młodzież od pokoleń. Warto także w dorosłym życiu weryfikować swoją wiedzę i dokształcać się w tym zakresie – pomoże nam to cieszyć się seksem, bez strachu i kompleksów.

 

Mity na temat seksu można podzielić na trzy podstawowe kategorie: mity dotyczące samego aktu seksualnego, seksualności i tzw. „sztuki kochania”; mity dotyczące antykoncepcji i mity dotyczące zdrowia, a szczególnie chorób przenoszonych drogą płciową. Wiedzy na te tematy brakuje zarówno nastolatkom, jak i ich rodzicom.

 

Mity na temat seksu

Wydawać by się mogło, że seks to sama przyjemność. W romantycznych filmach kochankowie rzucają się na siebie i kochają godzinami. Orgazm jest obowiązkowy i naturalny, a partnerzy nie wstydzą się swoich ciał i instynktownie wiedzą, jak zaspokoić drugą osobę. Mężczyźni zawsze są gotowi i nie mają problemów ze zbyt wczesnym wytryskiem czy zaburzeniami erekcji. Nikt nie ma wyrzutów sumienia, nawet jeśli jest to „przygoda na jedną noc”. Rzeczywistość jest niestety bardziej skomplikowana.

 

Mit 1 – Bycie dziewicą/prawiczkiem to wstyd

Młodzi ludzie, szczególnie chłopcy, chętnie przechwalają się swoimi osiągnięciami łóżkowymi – prześcigają się w opowiadaniach, ile kto „zaliczył panienek”. Ostatnio także wśród dziewczyn bycie dziewicą staje się niemodne – kolorowe gazetki podpowiadają przecież nastolatkom, że powinny być atrakcyjne, seksowne i uwodzicielskie. W efekcie nastolatki decydują się na ten pierwszy raz po kilku randkach, aby tylko mieć „to” za sobą.

 

Edukatorzy „Pontonu” odpowiedzieli na wiele pytań od dziewcząt, które martwiły się, że nie są dobre w łóżku i obwiniały się, że nie mogą osiągnąć orgazmu. Nic w tym dziwnego – nie da się osiągnąć bliskości i satysfakcji, pomijając ważne etapy budowania intymnej relacji. Partnerzy muszą nauczyć się siebie – swoich ciał i reakcji. Muszą także sobie zaufać, bo tylko tak uda im się przełamać wstyd i mówić o swoich potrzebach. Amerykańskie nastolatki używają nawiązującego do gry w baseball określenia „dobiliśmy do pierwszej/drugiej/trzeciej bazy”, co ma oznaczać, że para przekroczyła kolejne etapy seksualnego wtajemniczenia – pocałunki, pieszczoty, w tym seks oralny, i wreszcie – pełny stosunek. Takie stopniowe wkraczanie w świat seksu ma głęboki sens szczególnie dla kobiety – pomaga mężczyźnie poznać jej reakcje, nauczyć się różnych pieszczot, a nie zapominajmy, że dla większości kobiet gra wstępna jest równie ważna, jak sam stosunek. Ona z kolei uczy się przyjemności w jej wielu odmianach, np. dzięki pieszczotom łechtaczki czy stymulacji oralnej. Nie warto także sugerować się tym, co mówią rówieśnicy, przechwalający się swoimi dokonaniami: w Polsce 4 na 10 osób  rozpoczyna współżycie dopiero po maturze, a najczęstszy wiek inicjacji to końcówka szkoły średniej, czyli 17-18 lat.

 

Mit 2 – Kobieta, która nie osiąga orgazmu w trakcie stosunku z partnerem, jest oziębła

„Współżyję od 10 miesięcy i nigdy nie miałam orgazmu, czy coś ze mną nie w porządku?”- pyta nastolatka w telefonie zaufania. W trakcie dłuższej rozmowy okazuje się, że dziewczyna owszem, miewa orgazmy, ale tylko wtedy, gdy się masturbuje. Gdy idzie do łóżka ze swoim chłopakiem, ten od razu „przechodzi do rzeczy”, ignorując zupełnie grę wstępną. Dziewczyna myśli, że problem jest w niej, a tak naprawdę leży on po obu stronach – ona powinna szczerze powiedzieć mu, że potrzebuje pieszczot przed stosunkiem, a on powinien nauczyć się, że jego partnerka, jak ponad 70 proc. kobiet, nie osiąga orgazmu w wyniku samej penetracji, a raczej dzięki połączeniu np. wcześniejszej stymulacji łechtaczki oraz odpowiedniej pozycji, w której mocno pobudzany jest tzw. punkt G, który znajduje się u kobiet na przedniej ścianie pochwy (w poszukiwaniach tego słynnego punktu G także wskazany jest umiar – nie wszystkie kobiety reagują silnym podnieceniem na pocieranie tej okolicy).

 

Mit 3 – Duży członek partnera jest gwarancją kobiecej satysfakcji w łóżku

Mężczyźni, i ci bardzo młodzi, i ci całkiem dorośli, bardzo przejmują się rozmiarem swojego penisa, porównują się z kolegami i nierzadko sięgają po różne „cudowne specyfiki”, które mają sprawić, że ich narząd się powiększy. Fakty są nieubłagane – męski członek przestaje rosnąć gdzieś po 20. roku życia i żadne kremy czy tabletki tego nie zmienią. Mężczyźni często porównują się do gwiazdorów filmów pornograficznych i tym sposobem można rzeczywiście popaść w depresję. Aktorzy w filmach dla dorosłych są dobierani pod kątem wielkości penisa i ich narządy są zazwyczaj dużo większe niż u przeciętnego mężczyzny (średnia wielkość prącia to 14-16 centymetrów w wzwodzie). Badania pokazują także, że ogromna większość kobiet jest zadowolona z wielkości członka kochanka, na satysfakcję seksualną nie składa się przecież tylko rozmiar, lecz także pozycja seksualna i umiejętność pieszczenia partnerki.

 

Mity na temat antykoncepcji

Mimo że środki antykoncepcyjne są w Polsce ogólnodostępne, ponad 20 proc. par uprawia seks przerywany, wierząc, że ta nieskuteczna metoda uchroni ich przed ciążą, a 15 proc. używa przestarzałego kalendarzyka małżeńskiego jako metody planowania rodziny. Brak rzetelnej wiedzy w tej dziedzinie może mieć wpływ na całe dalsze życie nastolatka. Co roku w Polsce ponad 20 tysięcy dziewcząt poniżej 18. roku życia zachodzi w ciążę. Wielu „wpadkom” można by zapobiec, gdyby młodzież miała w szkole obowiązkowe wychowanie seksualne. Oto najpopularniejsze mity związane z zabezpieczaniem się:

 

Mit 4 – Za pierwszym razem nie można zajść w ciążę

Nastolatki powtarzają sobie tę teorię do znudzenia. Pytania typu: „Kochałam się z chłopakiem bez zabezpieczenia, ale to był pierwszy raz, czy mogę nie obawiać się ciąży?” pojawiają się na forum „Pontonu” niemal codziennie.  Trudno właściwie powiedzieć, skąd się ta teoria wzięła – prawdopodobnie młodzi ludzie wyobrażają sobie, że błona dziewicza całkowicie zakrywa wejście do pochwy i  działa jak prezerwatywa, blokując plemnikom dostęp do macicy i jajowodów. Jest to oczywiście nielogiczne. Po pierwsze – w błonie dziewiczej zawsze jest niewielki otwór, przez który wypływa krew miesiączkowa, a wiele dziewcząt ma szczątkowe błony dziewicze, które całkowicie niemal odsłaniają wejście do pochwy. Po drugie – w trakcie pierwszego stosunku błona zostaje przerwana, trudno więc mówić o jakiejkolwiek ochronie. Pierwszy stosunek, tak jak każdy następny, może zakończyć się ciążą, jeśli partnerzy nie zastosują antykoncepcji.

 

Mit 5 – Zajść w ciążę można tylko w 14. dniu cyklu

Przekonanie to opiera się na tzw. metodzie kalendarzykowej, która zakłada, że jajeczkowanie ma miejsce na 14 dni przed końcem cyklu. W rzeczywistości cykl miesiączkowy kobiety jest dużo bardziej skomplikowany, a poznanie rytmu płodności wymaga sporej wiedzy i determinacji. Nowoczesne metody rozpoznawania płodności wymagają codziennych obserwacji jednego lub kilku objawów, np. temperatury w pochwie i śluzu szyjki macicy. Dopiero po kilku miesiącach takich codziennych obserwacji można przewidzieć, kiedy wystąpią u kobiety dni płodne. W codziennych analizach trzeba brać pod uwagę wiele czynników, takich jak stan zdrowia czy spożywanie alkoholu i łatwo tu o pomyłkę. Należy też pamiętać, że na takie metody mogą decydować się tylko osoby pozostające w monogamicznym związku, które wykluczyły u siebie nosicielstwo HIV i innych chorób przenoszonych drogą płciową. Tylko w takim przypadku można zdecydować się na seks bez prezerwatywy. Należy też pamiętać, że nawet seks w trakcie miesiączki może zakończyć się ciążą.

 

Mit 6 – Jeśli partner wycofa członek przed wytryskiem, to kobieta nie zajdzie w ciążę

Stosunek przerywany jest nadal bardzo popularny, zarówno wśród ludzi młodych, jak i osób dorosłych. Nastolatki często decydują się na penetrację „tak na próbę” lub „tylko na kilka sekund”, nie zdając sobie sprawy, że nawet te kilka sekund wystarczy, aby plemniki dostały się do pochwy. Nie jest prawdą, że plemniki znajdują się tylko w spermie. U podnieconych mężczyzn wydziela się tzw. preejakulat – płyn, w którym mogą znajdować się plemniki z poprzednich wytrysków. Warto o tym pamiętać i nie ryzykować nawet krótkiej penetracji bez zabezpieczenia.

 

Mit 7 – Kąpiel w basenie czy z chłopakiem w wannie może zakończyć się ciążą

Bardzo wiele młodych kobiet martwi się, że zajdą w ciążę z obcym mężczyzną, bo plemniki mogące znajdować się w basenie przepłyną do ich pochwy. Inne pytają z kolei: „Czy przez zwykłą wspólną kąpiel w wannie z mydłem czy jakimkolwiek środkiem do kąpieli jest ryzyko zajścia w ciążę, kiedy plemniki wydostaną się i dostaną do wody?”. Odpowiedź jest prosta – nie ma takiej możliwości. Gdyby to była prawda, kobiety masowo zachodziłyby w ciążę po wizycie na pływalni… Plemniki, aby przeżyć, potrzebują wilgoci, ale woda, szczególnie chlorowana lub z dodatkiem płynu do kąpieli, nie jest dla nich sprzyjających środowiskiem. Nawet jeśli mężczyzna będzie miał wytrysk, plemniki zginą, zanim zdążą dopłynąć do pochwy. Z kolei stosunek bez zabezpieczenia w wodzie może zakończyć się ciążą.

 

Mity na temat chorób przenoszonych drogą płciową

Osoby aktywne seksualnie myślą na ogół o tym, jak zapobiec niechcianej ciąży, zapominając przy tym, że seks wiąże się również z ryzykiem zakażenia chorobami, w tym wirusem HIV. Mało kto, wkraczając w nowy związek i decydując się na współżycie z nowym partnerem, myśli o tym, aby poprosić jego lub ją o zrobienie testów na obecność wirusa i innych chorób. Wydaje nam się, że nam to nie grozi, że tylko osoby „z marginesu” mogą się zakazić. Nic bardziej mylnego. Warto dowiedzieć się więcej o chorobach i sposobach ich przenoszenia, aby ocalić swoje zdrowie i życie.

 

Mit 8 – Mój partner/moja partnerka wygląda na zdrową, więc na pewno mnie niczym nie zakazi

Niestety, większość chorób przenoszonych drogą płciową przez długi czas nie daje żadnych objawów. Także osoby zakażone wirusem HIV nie wyglądają inaczej od osób zdrowych. Tylko badanie może wykazać, czy jest się chorym czy nie. Należy pamiętać, że w przypadku wirusa HIV testy wykryją zakażenie dopiero po około trzech miesiącach od ryzykownego kontaktu. W trakcie tych trzech miesięcy świeżo zakażony nosiciel wirusa może jednak przekazać go swojemu partnerowi.

 

Mit 9 – Po co stosować prezerwatywy, skoro są w nich pory, które przepuszczają wirusy?

Prezerwatywy są dziś jedyną skuteczną metodą zapobiegania zakażeniom HIV i wieloma innymi chorobami. Nie chronią one w 100% – taką pewność daje tylko abstynencja bądź monogamiczny związek ze zdrowym partnerem, ale jeśli nie mamy pewności, czy nasz partner lub partnerka jest zdrowa, należy zawsze stosować prezerwatywy.

 

Mit 10 – Seks oralny i pieszczoty ręką są całkowicie bezpieczne

Młodzi ludzie często żartują sobie, że seks oralny w prezerwatywie, to jak lizanie cukierka przez papierek i decydują się na seks oralny bez zabezpieczenia. To prosta droga do zakażenia wieloma chorobami – opryszczką oraz wirusem HIV (kontakt nasienia lub wydzieliny pochwowej z drobną ranką w jamie ustnej może skutkować zakażeniem). Na rynku jest duży wybór prezerwatyw smakowych, które uatrakcyjnią taką formę pieszczot, a jeśli prezerwatywy rzeczywiście nam nie odpowiadają, pozostaje poprzez testy wykluczyć nosicielstwo chorób i zdecydować się na wierność jednemu partnerowi. Sama nazwa „choroby przenoszone drogą płciową” sugeruje, że można się nimi zakazić poprzez różne formy aktywności seksualnej, także pozornie niewinne pieszczoty ręką, które wiążą się z ryzykiem zakażenia opryszczką czy wirusem HPV.

 

Trzeba rozmawiać

Jak widać na tych kilku przykładach, wiedza o życiu seksualnym człowieka jest absolutnie niezbędna dla satysfakcjonującego i bezpiecznego współżycia. Często jednak sama wiedza  nie wystarczy – z listów do „Pontonu” jasno wynika, że młodzi Polacy nie potrafią ze sobą rozmawiać. Wolą zgodzić się na seks bez zabezpieczenia lub na współżycie nie przynoszące satysfakcji niż powiedzieć partnerowi o tym, czego oczekują lub poprosić o założenie prezerwatywy. Wątpliwości dotyczące zdrowia czy zabezpieczeń zawsze najlepiej rozwieje lekarz. Warto przełamywać opory i nie stronić od rozmów na „te tematy” – w sypialni, w aptece, w szkole i u lekarza.

 

Tekst: Anka Grzywacz
Edukatorka Seksualna Grupy „Ponton”


6 komentarzy

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.