Afrodyzjaki wczoraj i dziś

Afrodyzjaki są substancjami działającymi pobudzająco oraz wzmagają pożądanie seksualne. Niektóre z tych specyfików mogą powodować także poprawę potencji i mocniejsze przeżywanie aktu seksualnego.

Wiele z substancji uważanych za afrodyzjaki z naukowego punktu widzenia nie ma prawa wywołać żadnych z powyżej opisanych objawów, lecz tradycja ich stosowania ugruntowała je jako leki na impotencję czy oziębłość. Naukowcy dopatrują się tutaj efektu placebo, polegającego na tym, że spożywający specyfik człowiek wmawia sobie, że musi on mu pomóc. Nawet jeśli substancja nie wywoła żadnej reakcji lub reakcję całkowicie inną, przyjmująca ją osoba przekonana jest o skuteczności.

 

Czarownice – specjalistki od miłosnych mikstur

Od zarania dziejów afrodyzjaki towarzyszą człowiekowi, a pierwszy przepis na miksturę przedłużającą akt miłosny zapisano hieroglifami w Egipcie już w 1700 r. p.n.e. Według niego należało przed aktem zjeść suszone i maczane w miodzie liście tarniny oraz akacji.

Z kolei w średniowieczu, gdy egzotyczne przyprawy zaczęły upowszechniać się na bogatych europejskich dworach, do afrodyzjaków zaliczano: pieprz, cynamon, anyż, gałkę muszkatołową. Również warzywa (karczochy, szparagi, por, pasternak, rzepa, sałata, kapusta) według ówczesnych ludzi mogły wyzwalać akt miłosny u kochanków. Mistrzyniami w przyrządzaniu różnego rodzaju miłosnych mikstur w średniowieczu były czarownice. Używały one tak dziwnych składników jak: żywica, jądra zwierząt, trufle, jaszczurki, owoce morza, przepiórki, fasola i włosy mężczyzny bądź kobiety, na których rzucony miał być czar. Sztandarową rośliną miłości u średniowiecznych czarownic była słynna, trująca mandragora. Jej owoce nazywane „jabłkami miłości” były uważane za środek przeciw impotencji oraz pobudzający pożądanie seksualne. Z kolei korzenie, przypominające kształtem ludzką sylwetkę, według XIV-wiecznego przepisu należało sproszkować i zalać gorącym kozim mlekiem. Popularne wśród kobiet było też upieczenie specjalnego chleba miłości i podanie go kochankowi. Należało posmarować skórę miodem, posypać ją pszenicą, a następnie zeskrobać ziarno i zmielić je w młynku. Rączkę trzeba było obracać w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara, gdyż obracanie jej w drugą stronę kierowało ku impotencji. Z tak uzyskanej mąki należało wyrobić ciasto, trzymając je między udami.

Na dworach i pod strzechą

Po odkryciu Ameryki przez Kolumba wachlarz afrodyzjaków zaczął się znacznie powiększać. Do grona tradycyjnych euroazjatyckich specyfików dołączyły amerykańskie przyprawy i indiańskie preparaty. Najsłynniejsza kochanka Francji, Madame Pompadour, aby zadowolić króla Ludwika XV, pijała sok z marchwi, selera i używała bardzo dużo zamorskich przypraw. Zachwycała też władcę, przyrządzając różne potrawy korzystnie działające przeciw impotencji i na pożądanie. Również Katarzyna Wielka, pruska władczyni carskiej Rosji, lubowała się w najróżniejszych nowinkach wzmagających łóżkowy apetyt. Z kolei Casanova, kochanek wszech czasów, miał niby zjadać codziennie omlet składający się z dziesięciu, podnoszących potencję kurzych jaj, bogato obsypany bazylią. W Polsce najbardziej znanym afrodyzjakiem był lubczyk. Panny oraz kobiety, które za wszelka cenę chciały wyjść za mąż, podawały go do picia jako napar potencjalnym kandydatom. Aby uskutecznić działanie, smarowały sobie zielem pachy i włosy łonowe. W polskiej medycynie ludowej stosowano także inne zioła, do których należały: serdecznik, dziurawiec, głóg i melisa. Własności wspomagające pożądanie przypisywano też produktom wysoko białkowym: jajom, mięsu i roślinom strączkowym. Różne produkty spożywcze stawały się także afrodyzjakami poprzez skojarzenie ich z genitalnym kształtem lub siłą witalną. Dlatego chętnie spożywano ogórki, banany, grzyby, brzoskwinie czy ostrygi. Z witalnością utożsamiano także wszystkie zwierzęce części ciała odróżniające samca od samicy (cechy dymorficzne). Jako amulety noszono przy sobie zęby niedźwiedzia i krokodyla albo kły odyńca. Z kolei spożywano jądra bycze czy nawet kogucie grzebienie.

Azjaci, afrodyzjakalni mistrzowie

W innych kulturach jako afrodyzjak popularny był sproszkowany róg nosorożca (wytwór skóry właściwej zbudowany z keratyny), poroże jelenia, wyciąg z pająków i muszek hiszpańskich, jaskółcze gniazda, potrawy z niektórych gadów (węże, jaszczurki, krokodyle), wysuszone genitalia zwierząt oraz korzeń żeń-szenia. Hinduska sztuka miłosna kamasutra radzi, aby zanim nastąpi akt seksualny jeść m.in. szparagi z melasą, gotowane w bawolim mleku, przyprawione lukrecją oraz ryż z wróblimi jajami, gotowanymi z miodem i mlekiem. W dawnych Indiach używano często konopi, zwanych nektarem ekstazy. Tradycja mówi, że ten rozluźniający afrodyzjak doprowadził do ekstazy miłosną parę Sziwę i Parwati.

W Chinach najczęściej stosowano wcześniej wspomniany żeń-szeń, cynamon, morskie glony, siarkę, igły sosnowe, pszczele mleczko, strzykwy (obłe zwierzęta wodne, nazywane często ogórkami morskimi), wątrobę i wydzieliny gruczołów płciowych zwierząt. Popularne było także używanie ludzkich odchodów czy też pochodzących od zwierząt powszechnie uznawanych za silne i drapieżne (niedźwiedzie, tygrysy, byki). Na nieszczęście wielu gatunków popularne stały się rogi zwierząt, rośliny i grzyby o kształtach fallicznych. Za podniecający uważany był także czosnek, dlatego zakazano go dodawać do potraw w buddyjskich klasztorach, gdyż zadaniem przebywających tam mnichów było wyciszenie ciała.

Jedz rośliny, będziesz sprawniejsza!

W dzisiejszych czasach naturalne afrodyzjaki tracą swą popularność na rzecz środków farmakologicznych. Nauka udowodniła jednak, że częste jedzenie niektórych produktów korzystnie wpływa na witalność i może działać przeciw bezpłodności. Z owoców korzystnie działają: melony, granaty, mango, brzoskwinie, jeżyny, kiwi, ananasy oraz banany, których skóra owoców zawiera alkaloidy o działaniu halucynogennym. Warzywa mogące poprawić sprawność i wyzwolić seksualne żądze to: czosnek, seler, por, pietruszka, brokuły, szparagi, warzywa liściaste (sałaty i kapusty) oraz różne kiełki. Bogate w witaminy i minerały karczochy i papryka są mało kaloryczne, obniżają poziom cholesterolu, poprawiają samopoczucie, a przede wszystkim zwiększają zdolność do przeżywania orgazmu. Również bakłażan, nazywany inaczej oberżyną lub gruszką miłosną, gwarantuje dobrą formę w sypialni i długowieczność, gdyż obniża poziom cholesterolu we krwi. Z kolei popularna marchew dzięki dużej zawartości witamin życia (A, E) oraz beta-karotenu działa korzystnie na pożadanie. Wiele przypraw i roślinnych ekstraktów działa pobudzająco na ludzki organizm, przyspiesza trawienie, często podnosząc ciśnienie krwi bądź powoduje lepsze ukrwienie członka. Należą do nich: lubczyk, bazylia, chili, cynamon, curry, kolendra, gałka muszkatołowa, papryka, pieprz oraz korzenia żeń-szenia. Żeń-szeń, który można żuć, palić bądź pić jako napar, wzmacnia, dodaje energii oraz podtrzymuje pożądanie seksualne.

Również dobrze na organizm działają niektóre gatunki grzybów (pierścieniaki, smardze, trufle), a także podroby: wątroba, żołądki, nerki i móżdżek. Pobudzająco działa także kakao i kawa. Kakao wpływa na zmianę nastroju, dlatego Aztekowie składali je w ofierze bogom oraz używali go jako afrodyzjaku. Z kolei kawa znacznie podnosi ciśnienie krwi oraz może poprawić ukrwienie penisa. Znajdujące się w miodzie enzymy, kwasy organiczne i nieorganiczne, substancje mineralne, witaminy i hormony również mają wpływ na pożądanie seksualne. Jaja i ryby ze względu na duży udział białka i cynku wspomagają produkcję nasienia. Poza tym zawarte w rybach i owocach morza liczne mikroelementy i kwasy tłuszczowe znacznie podnoszą libido. Do przedmiłosnego posiłku warto wypić sok owocowo-warzywny bądź kieliszek lekkiego wina czy niezastąpionego wina musującego. Warto jednak wiedzieć, że alkohol w nadmiarze usypia i kochanek czuje się ociężały, podobnie jak w przypadku zbyt obfitego posiłku. Niekorzystnie działają także potrawy z ziemniaków, mączne oraz bardzo słodkie.

Wspomagacze z sex-shopu

Większość dostępnych w sklepach erotycznych afrodyzjaków oparta jest na trzech substancjach aktywnych: johimbina, strychnina, kantarydyna. Afrodyzjaki legalnie sprzedawane w sklepach, stosowane sporadycznie, zgodnie z instrukcją i przez osoby zdrowe, nie powinny zaszkodzić. Z kolei specyfiki niedopuszczone do sprzedaży w Polsce, podobnie jak środki odchudzające dostępne na aukcjach internetowych czy w sklepie sprzedawane „spod lady”, mogą być niebezpieczne dla zdrowia i życia. Mimo wszystko, przed użyciem jakiegokolwiek specyfiku należy skonsultować się z lekarzem seksuologiem. Ulotki reklamowe przekonują nas, że zaledwie mała ilość specyfiku wystarczy, by wzniecić pożądanie u nawet najbardziej oziębłych osób. Niestety rzeczywistość jest inna. Afrodyzjaki działają trochę jak leki homeopatyczne, a ich przedawkowanie powoduje senność bądź niemiłe uczucie mocnego bicia serca. Często pod niesamowicie erotyzująca nazwą specyfiku kryją się np. krople zawierające ekstrakt z guarany, rośliny działającej podobnie jak kawa bądź ekstrakt z czerwonego wina z dodatkiem ziół. W handlu dostępne są także syntetyczne feromony, czyli substancje zapachowe mające na celu zwrócenie na siebie uwagi i pożądanie seksualne drugiej osoby. Inne feromony przeznaczone są dla kobiet, a inne dla mężczyzn. Specyfiki te działają bardzo wybiórczo i nie każdy jest na nie wrażliwy. Jedno jest jednak pewne. Zbyt duże użycie substancji, podobnie jak w przypadku perfum, zamiast działać zachęcająco, daje całkowicie odwrotny efekt.

Pamiętajmy jednak, że oprócz całej gamy dostępnych afrodyzjaków i substancji pobudzających na podniecenie seksualne wpływa bardzo wiele rzeczy. Odpowiednio wyeksponowane ciało, strój, drobne ozdoby, fetysze, wygląd sypialni oraz muzyka. Musimy wiedzieć, że największym afrodyzjakiem dla drugiej osoby jesteśmy my sami i nigdy o tym nie zapominajmy.

Afrodyta, bogini pożądania

Nazwa afrodyzjak pochodzi od imienia najatrakcyjniejszej z greckich bogini – Afrodyty. Afrodyta narodziła się w sposób niebagatelny, a mianowicie z piany morskiej w pobliżu Cypru. Mało kto jednak wie, że owa piana powstała z wcześniej odciętych przez Kronosa genitaliów boga Uranosa. Gdy tylko bogini piękna wyszła na brzeg, czekały na nią trzy bóstwa: Wdzięk, Uśmiech i Igraszki. Według innego przekazu narodziny bogini były bardziej standardowe, dlatego historia ta jest mniej ciekawa. W starożytnej Grecji uważano, iż Afrodyta opiekuje się kwiatami, ludźmi zakochanymi, wyzwala miłość oraz uznawano ją za symbol pożądania seksualnego. Ówcześni Grecy wierzyli, że gdy bogini chciała swoje romanse uczynić bardziej ekscytującymi, jadała miód i zioła. To właśnie jej poświęcone były pierwsze specyfiki, sporządzane na bazie pszczelego skarbu, które miały dopomóc greckim parom w miłosnych uniesieniach. Za afrodyzjaki Grecy uważali także cebulę, marchew, trufle, jaja, a także ryby, kraby, ślimaki, krewetki. Mitologia dodaje, że zarówno greccy, jak i rzymscy bogowie pławili się w namiętnej miłości, czerpiąc siłę z ambrozji, napoju, który był podobno robiony z kaszy jaglanej i miodu.

Ostra chemia

Johimbina jest alkaloidem wyizolowanym z kory rośliny Corynanthe yohimbe. Pobudza ośrodek erekcji i wytrysku w mózgu oraz działa na zakończenia współczulne naczyń krwionośnych członka. Lek ten przepisuje się pacjentom przeciw bezpłodności oraz z osłabionym czuciem pochwy. Nie wolno stosować go w przypadku impotencji na tle nerwicowym i u ludzi cierpiących na chorobą nadciśnieniową czy krążenia. Powinno zażywać się go tylko pod kontrolą lekarza, gdyż przedawkowanie lub połączenie z niewłaściwymi pokarmami grozi śmiercią. W afrodyzjakach dostępnych bez recepty jej stężenie jest wielokrotnie mniejsze.
Strychnina to wysoce toksyczny alkaloid pozyskiwany z nasion azjatyckich drzew-kulczyb i używany jako jedna z substancji tworzących truciznę na szczury. W małych ilościach pobudza ośrodki seksualne w mózgu i potęguje łaknienie. W przeszłości substancję tę stosowano na problemy impotencji u osób palących. Kantarydyna – bezwodnik kwasowy uzyskany z chrząszcza nazywanego muszką hiszpańską. Pobudza zakończenia nerwowe oraz błony śluzowe układu moczowo-płciowego (podrażnia pęcherz moczowy i genitalia). Niestety, ich przekrwienie, obrzęk i swędzenie nie mijają po stosunku. Obecnie jest bardzo rzadko stosowana ze względu na liczne powikłania, do których należą zapalenia dróg moczowych, przewodu pokarmowego, a także bolesne erekcje członka. Przedawkowanie grozi śmiercią.

Clenbuterol jest przepisywany przez lekarzy osobom mającym kłopoty z oddychaniem. Jeżeli chodzi o działanie, jest często porównywane z efektami efedryny. Stosowaniu leku często towarzyszy podwyższone ciśnienie krwi, stymulowanie pracy mięśnia sercowego i wyraźny wzrost temperatury ciała. Ponadto u kobiet zażywających lek następuje zwiększenie przepływu krwi przez narządy płciowe, co skutkuje większą wrażliwością łechtaczki.

Egzotyczne seks-wspomagacze

– Fugu jest żyjącą u japońskich wybrzeży, bardzo trującą rybą zawierającą wysoką dawkę tetrodotoksyny. Trucizna głównie kumuluje się w organach wewnętrznych, głównie wątrobie i jajnikach, ale też w skórze i jądrach. Przygotowywać i sprzedawać ją mogą jedynie licencjonowani kucharze, a spożywanie wątroby i jajników jest całkowicie zakazane. Niewielka jednak ilość trucizny umieszczona na języku daje specyficzne, przyjemne odczucia i niesamowity, a zarazem bardzo kosztowny wstęp, zanim nastąpi akt miłosny.

– Muira puama coraz bardziej rozpowszechnia się w Europie, a zarazem jest najbardziej znanym lekiem seksualnym krajów Ameryki Południowej. Powszechnie stosuje się ją jako lek antystresowy, przeciwdziałający osłabieniu organizmu oraz w wypadku obniżenia sprawności seksualnej i zaburzeń wzwodu członka. Muira puama jest obecnie najbardziej obiecującym, naturalnym i bezpiecznym środkiem, który traktowany jest jako leki na impotencję.

– Ruta stepowa pospolicie występuje na terenach rozciągających się od Morza Śródziemnego aż po Indie. Nasiona oraz korzeń zawierają beta-karboliny: harmalinę, harminę, harmalol, harman, a także isopeganina, dipegen, vasicinon i in. Substancje w niej zawarte działają jako inhibitor monoaminooksydazy, dlatego przy jej stosowaniu nie wolno spożywać niektórych produktów, szczególnie tych bogatych w tyraminę (sery, mięsa, ryby). Ruta działa rozluźniająco i odprężająco i jest rośliną legalną (poza Kanadą). Ruta sprzedawana w Polsce przeznaczona jest tylko dla osób pełnoletnich, wyłącznie do celów badawczych lub edukacyjnych. Roślina ta nie została przebadana oraz nie ma statusu suplementu diety, dlatego nie jest przeznaczona do spożycia.

 

dr Radosław Kożuszek
Fitness Authority
www.fitnessauthority.pl

22 komentarzy

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.