Wakacje miały zbliżyć, a zamiast tego pokazały, że od dawna nie potrafimy ze sobą być. Pieniądze, dzieci, telefon, podział obowiązków – właśnie na wakacjach codzienne problemy potrafią wybrzmieć najmocniej. Adwokatka Karolina Szulc-Nagłowska specjalizująca się w sprawach rozwodowych wyjaśnia, dlaczego wrzesień może być momentem, w którym wiele osób mówi: „już dłużej nie chcę tak żyć”, oraz jakie błędy popełniamy, kiedy decyzja o rozstaniu już zapadnie.

Wakacje nie psują małżeństw. Pokazują, co od dawna w nich nie działa
„Wakacje nie psują małżeństwa raczej pokazują problemy, które narastały od miesięcy lub lat. Na co dzień wiele par funkcjonuje obok siebie – praca, szkoła dzieci, obowiązki. Podczas urlopu spędzają razem kilkanaście godzin dziennie i nagle okazuje się, że nie potrafią rozmawiać, wspólnie podejmować decyzji czy po prostu ze sobą być. Wrzesień to moment, kiedy wiele osób mówi: już dłużej nie chcę tak żyć” – mówi adwokatka Karolina Szulc-Nagłowska specjalizująca się w sprawach rodzinnych.
Najczęściej zaczyna się od pieniędzy, dzieci i telefonu
O co najbardziej kłócą się pary podczas urlopu? Jak zauważa ekspertka, najczęściej nie są to wielkie dramaty, tylko codzienne sytuacje, które uruchamiają wcześniejsze konflikty.
„Pieniądze, sposób spędzania czasu, opieka nad dziećmi, oczekiwania wobec partnera, kontakty z rodziną czy korzystanie z telefonu. Urlop często obnaża nierówny podział obowiązków – jedna osoba odpoczywa, druga nadal organizuje cały wyjazd. To właśnie wtedy wiele osób uświadamia sobie, jak naprawdę wygląda ich relacja” – mówi adwokatka.
Wakacje mają być czasem odpoczynku. Problem w tym, że nie każdy odpoczywa w taki sam sposób. Jedna osoba chce zwiedzać, druga leżeć na plaży. Jedna chce spędzać cały czas z dziećmi, druga potrzebuje kilku godzin tylko dla siebie. Jedna kontroluje wydatki, druga uważa, że przecież raz w roku można sobie pozwolić na więcej. To, co podczas urlopu wygląda jak kłótnia o restaurację, telefon czy plan dnia, często jest tylko kolejną odsłoną konfliktu, który trwa znacznie dłużej.
Czasem zaczyna się od mewy, czasem od filmu
Czasem jednak zapalnikiem jest coś zupełnie niepozornego. Adwokatka opowiada o parze, której wspólny posiłek zakłóciła… mewa. Ptak podkradł z ich stolika frytkę. Dla jednej osoby była to zwykła, wakacyjna sytuacja. Dla drugiej reakcja okazała się tak gwałtowna, że partnerka po raz pierwszy pomyślała: „Nie chcę już tak żyć”.
Inna para rozstała się po awanturze, która wybuchła po wyjściu z kina. Film mocno poruszył jednego z partnerów. Zamiast jednak zostać przy własnych emocjach, zaczął obwiniać drugą osobę za wybór filmu. Z pozoru absurdalny powód urósł do rozmiaru poważnego konfliktu.
Takie historie nie oznaczają oczywiście, że związki rozpadają się przez mewę czy źle wybrany film. Przeciwnie – pokazują, że drobne zdarzenie może stać się jedynie zapalnikiem dla napięć, które narastały znacznie wcześniej. Nie chodzi o drobny incydent. Chodzi o to, co wydarzyło się między dwojgiem ludzi dużo wcześniej – i przez wszystkie poprzednie miesiące czy lata.
Zdrada podczas wakacji. Czy może wpłynąć na rozwód?
Wakacyjny wyjazd może być również momentem, kiedy dochodzi do zdrady lub wychodzi ona na jaw. Czy wpływa to na przebieg rozwodu?
„Emocjonalnie bardzo często tak. Prawnie – nie zawsze. Sama zdrada nie oznacza automatycznie korzystniejszego wyroku ani wyższych alimentów. Może mieć znaczenie przy orzekaniu o winie za rozkład pożycia, ale każdą sprawę sąd ocenia indywidualnie. W praktyce dużo ważniejsze od samego faktu zdrady jest to, jaki miała wpływ na rozpad małżeństwa i czy można to udowodnić” – tłumaczy ekspertka.
Rozwód? Najpierw zatrzymaj emocje. „Dla świętego spokoju” może oznaczać bardzo drogo
Największym problemem nie zawsze jest sama decyzja o rozwodzie. Często jest nim sposób, w jaki para próbuje przez niego przejść. Tymczasem niektóre decyzje podjęte w pierwszych dniach mogą mieć później bardzo konkretne konsekwencje.
„Najczęstsze błędy to wyprowadzka z domu bez konsultacji, podpisywanie dokumentów pod wpływem presji, likwidacja wspólnego konta albo wypłata pieniędzy bez analizy skutków prawnych, zgoda na niekorzystne ustalenia „dla świętego spokoju”, brak zabezpieczenia dowodów dotyczących majątku i dochodów, bagatelizowanie wspólnych zobowiązań oraz rozpoczęcie sprawy bez przemyślanej strategii procesowej” – mówi adwokatka.
1. Wyprowadzka z domu bez wcześniejszej konsultacji z prawnikiem
„To jedna z najczęstszych decyzji podejmowanych pod wpływem emocji. Często wydaje się, że wyprowadzka zakończy konflikt, ale później okazuje się, że utrudnia kontakty z dziećmi, osłabia argumentację dotyczącą opieki, komplikuje kwestie korzystania z mieszkania, a czasem wpływa również na przebieg negocjacji majątkowych. Każda sytuacja jest inna, dlatego warto najpierw poznać konsekwencje prawne, a dopiero potem podejmować decyzję” – mówi adwokatka.
2. Podpisywanie dokumentów pod wpływem emocji
Zgoda na niekorzystne ustalenia „dla świętego spokoju” może okazać się bardzo kosztowna. Podobnie jak rozpoczęcie sprawy bez przemyślanej strategii procesowej. Jedna decyzja, która potem potrafi wracać rykoszetem.
3. Wypłacenie wszystkich pieniędzy ze wspólnego konta
„Dopóki konto jest wspólne, każda ze stron ma zazwyczaj dostęp do zgromadzonych środków. Zdarza się, że jedna osoba wypłaca całość oszczędności albo zaciąga nowe zobowiązania. Samo rozstanie nie powoduje automatycznie zamknięcia rachunku ani ustania wspólności majątkowej. Dlatego kwestie finansowe warto uporządkować jak najszybciej i zgodnie z planem” – wyjaśnia ekspertka.
4. Brak zabezpieczenia dowodów dotyczących majątku i dochodów
To jeden z błędów, które mogą później kosztować dziesiątki tysięcy złotych. Tak samo jak zatajanie lub bagatelizowanie wspólnych zobowiązań. Twoje stanowisko samo się nie obroni, potrzebuje wsparcia w postaci obiektywnego potwierdzenia, że dany fakt miał miejsce. Dlatego dowody są tak istotne.
Kredyt hipoteczny nie znika razem z małżeństwem
To jeden z najczęstszych mitów związanych z rozwodem. Podział majątku pomiędzy małżonkami nie oznacza automatycznie podziału zobowiązania wobec banku. „Rozwód nie powoduje, że bank zwalnia jednego z małżonków z odpowiedzialności za kredyt. Jeżeli oboje podpisali umowę kredytową, bank nadal może dochodzić spłaty od każdego z nich. Podział majątku między małżonkami nie zmienia treści umowy z bankiem. Dlatego przy rozwodzie trzeba patrzeć nie tylko na to, kto zatrzyma nieruchomość, ale również na to, kto i na jakich zasadach przejmie zobowiązanie wobec banku” – mówi adwokatka.
To oznacza, że nawet jeśli mieszkanie po rozwodzie zostaje jednej osobie, druga niekoniecznie automatycznie znika z umowy kredytowej.
Wakacje mogą być momentem prawdy, ale nie każda trudna prawda oznacza rozwód. Czasem potrzebna jest decyzja o rozstaniu, a czasem po prostu rozmowa i zmiana zasad, na jakich funkcjonuje związek. Warto wiedzieć, jakie mamy możliwości, zanim podejmiemy nieodwracalne decyzje.