Pogrzebani

Są ludzie, dla których przyspieszone paniką bicie serca to tylko dźwięk pasujący na motyw przewodni do nowej kompozycji.

Tekst: Sylwia Skorstad

Przestępca, którego policjanci nazywają Kompozytorem, porywa swoje ofiary, by wydawane przez nieszczęśników dźwięki wplatać w swoje utwory. Na miejscu porwania zawsze zostawia charakterystyczny stryczek. Po tym, jak niemal zostaje przyłapany w USA, przenosi się do Europy. Na ofiary wybiera głównie uchodźców, prawdopodobnie licząc na to, że w ich sprawach policja będzie prowadzić mniej zaangażowane śledztwa.

Tropem kompozytora podążają sparaliżowany detektyw, mistrz analizy dowodowej Lincoln Rhyme oraz detektyw Amelia Sachs. Próbując przeniknąć umysł szaleńca oraz przewidzieć jego kolejne kroki, zmagają się z czasem oraz niechęcią miejscowej policji.

Wszystko jest dowodem

„Pogrzebani” to powieść skomplikowana, może aż nazbyt skomplikowana. Wątków jest wiele, zwrotów akcji jeszcze więcej, więc nieuważny czytelnik może łatwo się pogubić. Postacie drugoplanowe czasem wpychają się przed szereg i okazują bardziej intrygujący od głównych bohaterów dramatu. Tak jest na przykład z włoskim strażnikiem leśnym marzącym o karierze prawdziwego śledczego. Perypetie sympatycznego Ercolego momentami zajmują bardziej niż śledztwa w sprawie porwań oraz gwałtu.

Jak zwykle u Deavera kluczowa do rozwiązania zagadki jest analiza dowodów. Każde miejsce zbrodni jest dla techników jak suto zastawiony stół. Drobinki ziemi z butów sprawcy mogą powiedzieć, że niedawno znajdował się w pobliżu lotniska bądź też uwił sobie kryjówkę w pobliżu kanałów, przy których pracują prostytutki. Mikroślady wskażą, co poszukiwana osoba jadła na obiad i gdzie mogła się stołować.

To wszystko oczywiście przy założeniu, że analizą śladów zajmą się najlepsi z najlepszych. Czytelnik, choćby najbardziej oczytany, nie zgadnie, co znaczy obecność na przykład śladów amobarbitalu w odcisku buta na ziemi obok ofiary.

Włoska robota

Rhyme i Sachs depczą Kompozytorowi po piętach, choć nieprzyjemny włoski prokurator co chwilę utrudnia im śledztwo (czemu nie ma się co dziwić, skoro do łamania prawa dochodzi na jego terenie). W przerwach poznają lepiej Włochy.

Deaver nie szczędzi czytelnikowi informacji o miastach, budynkach, miejscowych potrawach i napojach. Z jakiegoś powodu najbardziej lubuje się w opisach strojów, zatem większość bohaterów zostaje więc opisana tak, jakby charakterystyka miała służyć do sporządzenia portretu pamięciowego. To oko do szczegółów będące da fanów serii jedną z największych zalet, innych czytelników może po czasie znużyć. 

 „Pogrzebani”, Jeffery Deaver, Wydawnictwo Prószyński i S-ka

 

 

Nie ma jeszcze komentarzy.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.