Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko

Historia najbardziej spektakularnych porażek gatunku ludzkiego napisana ku pokrzepieniu serc. Jeśli zdarza ci się popełniać błędy, nie przejmuj się – nie tylko tobie.

Tekst: Sylwia Skorstad

Największe dyplomatyczne porażki wszechczasów, stracone imperia, bitwy toczone omyłkowo w szeregach własnej armii (z setkami poległych!), naukowe odkrycia promieni, które nigdy nie istniały, fatalne dla całego globu decyzje polityczne, wynalazki odpowiedzialne za śmierć tysięcy ludzi, wynikające z głupoty katastrofy ekologiczne o zasięgu kontynentalnym i dużo więcej. To wszystko nasze sprawki. Zrobiliśmy to i jeszcze dużo, dużo więcej własnymi rękami. Tymi samymi, którymi zbudowaliśmy Kaplicę Sykstyńską, akwedukty czy marsjańskie łaziki. Tymi, które wynalazły antybiotyki, internet, rower, telefon, prezerwatywy i zupę w proszku.

Dziennikarz Tom Philips zebrał najbardziej spektakularne wtopy ludzkości w jednej, przezabawnej, a jednocześnie gorzkiej książce. Po jej przeczytaniu można się zadumać, czemu sami siebie nazwaliśmy „człowiekiem rozumnym”.

– Skromność, bądźmy szczerzy, nigdy tak naprawdę nie należała do naszych typowych cech – wyjaśnia autor i dodaje, że nasza historia to pasmo porażek spowodowanych najczęściej przez białych, nadętych facetów.

Głupi mózg

Autor „Krótkiej historii o tym, jak spieprzyliśmy wszystko” wychodzi z założenia, że ludzki mózg nie został stworzony do pozyskiwania jak najbardziej adekwatnej wiedzy o świecie. Jego zadaniem jest zbieranie, analizowanie i wykorzystywanie danych służących do przetrwania oraz… zachowania dobrego zdania o sobie. Kiedy coś spierniczymy, to mamy tendencję do obwiniania o to innych i wmawiania sobie, że nasze plany są dobrymi planami i nie ma szans, by sprawa się rypła.

Nasze zdolności poznawcze są z gruntu ograniczone i niedoskonałe. Aby uprościć sobie zadanie, stosujemy liczne metody, aby wyciągać wnioski szybko, co wcale nie znaczy, że  dobrze. Swoje sądy opieramy głównie na założeniach, heurystykach i uproszeniach. I w sumie dobrze na tym wychodzimy, tłumaczy Philips:

„Gdybyśmy za każdym razem, aby uniknąć szoku na widok wschodzącego słońca, musieli stosować poznawczy odpowiednik wielkoskalowego badania randomizowanego z grupą kontrolną, jako gatunek doszlibyśmy donikąd. Rozsądniejsze dla naszego mózgu jest przyjęcie „o tak, słońce wstaje” po tym, jak kilka razy widzieliśmy to zjawisko. Na tej samej zasadzie, jeśli Jeff mówi, że się zrzygał po zjedzeniu tych fioletowych jagód z krzaka nad jeziorem, prawdopodobnie lepiej po prostu uwierzyć mu na słowo, niż próbować to sprawdzić.”

Proste, sierpowe, z dołu i z góry

Nie wszyscy dostają od Philipsa tak samo mocną fangę w nos, choć w sumie obrywa wielu. Zdecydowanie najsilniej autor przysolił imperiom kolonialnym, ich wieloletniej polityce żerowania na słabszych, biedniejszych i odmiennych. Dostało się Kolumbowi, który srogo pomylił się w obliczaniu rozmiaru globu i kontynentów oraz niemającemu skrupułów, psychopatycznemu Cortezowi. Suchej nitki nie zostawił Philips na politykach o dyktatorskich zapędach, wyśmiewając i punktując ich bezbrzeżną miłość własną policzalną tylko w ilości pomników i wierszy na własną cześć. Dużo miejsca poświęcił na przykład Saparmyratowi Nyýazowowi z Turkmenistanu. I słusznie, należało mu się. Hitler i Mao oberwali niespodziewane uderzenia z dołu.

Po kilka ciosów zebrali też naukowcy, szczególnie Thomas Midgley odpowiedzialny za freon i benzynę ołowiową, czyli jedne z najbardziej trujących substancji w historii planety, oraz wojskowi stratedzy odpowiedzialni za idiotyczne operacje militarne.

Na koniec Philips nie oszczędza subtelnych uczuć czytelnika i uświadamia mu, że przyszłość można tak samo łatwo schrzanić, jak przeszłość. Jak poradzimy sobie w obliczu ocieplania się klimatu, rosnącej odporności na antybiotyki, wymierania gatunków? Jak możemy w ogóle myśleć o podboju kosmosu, skoro nie umiemy dbać o własne podwórka? Czas pokaże.

A póki jeszcze zostało nam trochę czasu, warto zabrać się za lekturę tej książki, bo nic tak nie poprawia humoru, jak poczucie, że inni są jeszcze mniej doskonali od nas. Taka już nasza natura.

„Ludzie. Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko. Tom Philips, wydawnictwo Albatros

Nie ma jeszcze komentarzy.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.