„Mrok i światło” to trzeci tom bestsellerowego cyklu Pierre’a Lemaitre’a „Lata chwały”, którego bohaterami są członkowie rodziny Pelletierów, w tym dziennikarz prasowy François, dziennikarka radiowa Hélène i seryjny morderca zwany Miśkiem.

książki
fot: Pixabay

Tekst: Sylwia Skorstad

Collette, córka Miśka i Geneviève, wychowuje się u dziadków. Nigdy nie wyjaśniono jej tego powodów, bo nikt nie uważa za stosowne informowanie dziecka o tym, że przebywanie w pobliżu matki może zagrażać jego bezpieczeństwu. Dziewczynka wyrasta na radosną i rozsądną osobę, którą ciekawi natura świata. Jej nową pasją stają się pszczoły. Kiedy odkrywa, że opryski używane przez sąsiada zatruły jej rój, włamuje się na jego posesję. Nie potraci jednak właściwie ocenić ryzyka. Nie ma szans w starciu z dorosłym mężczyzną, który dopuszcza się na niej aktu molestowania seksualnego. Colette staje się milcząca i traci na wadze. Ku przerażeniu wszystkich matka uznaje, że to dobry moment, by zabrać ją do domu.

W tym samym czasie François chce odejść z gazety, w której pracuje. Nieoczekiwanie otrzymuje od służb specjalnych propozycję wzięcia udziału w tajnej operacji w komunistycznej Pradze. Miałby tam pojechać jako dziennikarz, a jego prawdziwym zadaniem byłoby spóźnić się na lot powrotny, aby jego miejsce mógł zająć ewakuowany przez Francję podwójny agent. Wszystko wydaje się proste oprócz konieczności zatajenia planu przed najbliższymi.

„Mylą się, Pierre”

„Nikt go nie zauważał. Jeżeli pośród tłumu dostrzeżono czyjąś głowę, to z pewnością nie była jego głowa. Mógł wejść do administracji, a żaden z pracowników tego nie pamiętał” – charakteryzuje niezwykły talent jednego z bohaterów, agenta służb specjalnych, Lemaitre.

Powieści Lemaitre’a niełatwo się recenzuje, bo po ich lekturze człowiek od razu się orientuje się, ile mógłby jeszcze poprawić we własnym warsztacie. Jego pisarstwo budzi tyle samo podziwu, co kompleksów. A mało brakowało, by niczego nie opublikował.

W wywiadach mówi, że prawie od zawsze pisał do szuflady. Jako młody człowiek wysłał dwie pierwsze powieści do wydawców. Gdy zostały odrzucone, nie zaniechał kolejnych prób. Zajął się najpierw pracą psychologa, potem nauczaniem języka francuskiego, literatury, wiedzy ogólnej i komunikacji w szkołach zawodowych dla dorosłych. Uczył również w szkole bibliotekarskiej, gdzie nawiązał romans z uczennicą. To ona przekonała go, że ma talent. Tak długo powtarzała „mylą się, Pierre”, że wznowił próby. Kiedy wydał pierwszą powieść, miał pięćdziesiąt pięć lat. Zaraz potem poślubił kobietę, która w niego wierzyła, by potem jako sześćdziesięciolatek zostać po raz pierwszy ojcem.

Żona z czasem została jego asystentką. W ten sposób mogą wciąż spędzać czas razem i zachować bliskość nawet w okresach, w których Lemaitre jest pochłonięty pisaniem. To ona umawia wywiady, czyta i redaguje jego teksty, spotyka się z agentem i przegląda umowy. Dzięki temu on może poświęcić się wyłącznie temu, co kocha, czyli wymyślaniu, jak nas rozbawić, przerazić lub wzruszyć.

Mrok i światło - okładka

Specjalista od najmroczniejszych przeciętniaków

Kto jeszcze nie odkrył powieści obyczajowych Pierre’a Lemaitre’a, ten właśnie ma kolejną szansę. Kto zastanawia się, czemu krytycy prześcigają się w wymyślaniu dla niego wyszukanych komplementów (jeden ochrzcił go mianem „Napoleona literatury”), temu wystarczy sięgnąć po dowolny tom z serii „Lata chwały” albo poprzednią serię „Dzieci katastrofy”. Jeden rozdział i można się zakochać. Mało kto potrafi opisać zakompleksioną mieszczankę w taki sposób, by czytelnik jednocześnie gorąco jej nienawidził i ukradkiem chichotał. Gdy Geneviève wreszcie dostaje fangę w nos, to nawet pacyfiści gorąco wiwatują, i to choćby akurat czytali tę scenę w zatłoczonym pociągu.

„Uwielbiała kłopoty innych, bo kiedy się nad kimś użalała, mogła uchodzić za osobę wrażliwą i miłosierną” – pisze o Geneviève, gdy ta nie potrafi ukryć ekscytacji z powodu biedy Czechów. Kiedy zaś obrzydliwie faworyzuje i rozpieszcza syna, autor tłumaczy czytelnikowi, czemu nazywa tego małego pętaka „Małym Księciem”: „Sporo słyszała o „Małym Księciu” Saint-Exupery-ego i chętnie utożsamiała syna z kimś, kogo uważała za poważanego dziedzica wyspy SaintExupery, którą sytuowała gdzieś na morzach południowych.”

Miśka, który zwykle sprzedaje tanie ręczniki i ściereczki, a czasami morduje pielęgniarki, charakteryzuje tak: „Odstawił kieliszek i opuścił salon, nie mając bladego pojęcia, w którą stronę się udać, w którym miejscu szukać córki. To była stała w jego życiu: nie wiedzieć, co należy robić.”

„Mrok i światło” to pożegnanie z „Latami chwały”, jednocześnie otwierające okres oczekiwania na kolejną trylogię, która opowie o wydarzeniach pomiędzy rokiem 1970 a 1989. Lemaitre twierdzi, że daje sobie sześć lat na jej napisanie. Planuje ją skończyć mając siedemdziesiąt osiem lat i szybko zaznacza: „pod warunkiem, że dożyję”. Wiadomo, że stara się żyć zdrowo, ograniczył jedzenie mięsa, podróżuje głównie pociągami i wspiera projekty ekologiczne, zatem jest nadzieja na więcej dobrej lektury.

Pierre Lemaitre, „Mrok i światło”, Wydawnictwo Albatros

 

 

 

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.