Jeśli masz choć trochę wrażliwości, to po książkę „Bestialska historia świata” sięgnij tylko wtedy, gdy naprawdę, ale to naprawdę musisz. W innym wypadku wybierz cokolwiek innego do czytania, choćby „Fenomenologię ducha” Hegla w oryginale albo autobiografię Lwa Trockiego.

Tekst: Sylwia Skorstad

fot: Pexels

„Bestialska historia świata” to zbiór makabrycznych opowieści o prawdziwych zbrodniach. Takich z największą dozą przemocy i bestialstwa, jakie tylko da się znaleźć w internecie. Historii opisanych brukowym językiem, który czasami próbuje udawać język psychologii i rojącymi się od zwrotów typu: „podły los”, „bestialska zbrodnia” i „zwykli zwyrodnialcy”. Pełen takich złotych myśli autora, jak te: „Bo zło, które obezwładnia i rozdziera nasze umysły, siedzi głęboko ukryte w ludziach podobnych do nas” albo „Internet jest pełen paskudnych ludzi, którzy robią paskudne rzeczy”.

Autorem jest Michał Waleszczyński-Lis, twórca podcastów na temat prawdziwych zbrodni. Jak informuje wydawnictwo, prywatnie pasjonat gier komputerowych oraz ciężkiej muzyki. Z bibliografii wynika, że opowieści przygotował na podstawie doniesień wyszukanych w internecie. Czytelnik sam może ocenić wiarygodność tych źródeł.

Kto z nas?

„Kto z nas nie miał kiedyś styczności z portalami obracającymi się wokół tematyki gore lub choćby nie oglądał incydentalnie stron z bardzo mocnym contentem?” – pyta autor w jednym z rozdziałów. Pytanie jest do bólu retoryczne i wydaje się służyć jako dowód, iż fascynacja bestialstwem jest powszechna. Chętnie odpowiem – ja i wielu moich znajomych. Nie miałam styczności i nie zaglądałam. Znam wielu ludzi, którym podobny pomysł nie przyszedłby do głowy. Znam również takich, którzy unikają oglądania w kinie i telewizji scen przemocy. Ba, nawet takich, którym zdarzyło się zemdleć podczas oglądania horroru, choć wiedzieli, że patrzą na fikcję. I cieszę się, że istnieją. Nie mają oni „słabszych nerwów”, jak kilkukrotnie sugeruje autor, tylko inną wrażliwość i odmienny poziom empatii. I nie chodzi o to, czy jedno jest od drugiego lepsze, ale podkreślenie, że wbrew wyobrażeniu autora, nie każdego „mocny kontent” interesuje. Nie bez powodu zainteresowanie treściami gore jest określane jako niszowe.

Przez kilka linijek autor próbuje udawać, że w „Bestialskiej historii świata” chodzi o coś więcej niż eksplorowanie, jak mocno kogoś bolało. W jednym zdaniu sugeruje, że może o katharsis. W drugim, że może o powszechność zła. W trzecim, że o złu trzeba mówić, bo ono może być blisko. Nie wyjaśnia jednak, jak konkretnie opowiadanie z drastycznymi szczegółami o tym, jak ktoś kogoś torturował, gwałcił, okaleczał lub mordował, ma komukolwiek w czymkolwiek pomóc. Nie ma takiej teorii naukowej, która udowodniła, że człowiek staje się lepszy od słuchania o makabrycznych szczegółach zbrodni. Jest za to wiele takich, które wyjaśniają, czemu zostawiamy takie tematy tym, którzy z różnych powodów muszą zajmować się nimi zawodowo – policjantom, lekarzom, psychiatrom czy sędziom.

bestialska historia świata - okładka Bez złudzeń

Wbrew umieszczonej na wstępie sugestii, „Bestialska historia świata” nie jest „studium” zła. To nie jest wnikliwa analiza i nie ma nic wspólnego z nauką. Kiedy autor pyta sam siebie: „jaki był motyw działania psychopaty?”, to zwykle nie stara się znaleźć żadnej odpowiedzi poza tą, która jako pierwsza przyszła mu do głowy. Nie pyta ekspertów, nie cytuje badań, nie sięga głębiej.

We wstępie ostrzega, że „to książka dla dorosłych, w pełni dojrzałych czytelników”. Nie precyzuje, jakiego rodzaju dojrzałość ma na myśli. Jeśli emocjonalną, to powinien wiedzieć, że opiera się ona na umiejętności rozpoznawania, rozumienia i odpowiedniego regulowania swoich emocji, co jest przeciwieństwem podążania za chwilowymi popędami. Trudno zrozumieć, jak to się ma do otwartego fascynowania się morderstwami, torturami i gwałtami. Czy to są tematy, które powinniśmy oswajać w przestrzeni publicznej? Może nie bez powodu kryją się zwykle w ciemnych zakątkach netu?

„Bestialska historia świata” to pozycja wyłącznie dla osób zafascynowanych brutalnymi zbrodniami. Kto chce ją czytać, ten powinien robić to bez żadnych złudzeń. Tam nie chodzi o psychologiczne dociekania. Ta lektura nie ma nic wspólnego z antropologią, kryminologia, psychologią ani żadną inną nauką. Jej celem nie jest dostarczenie wiedzy ani analiza problemu. To wyłącznie fascynowanie się makabrą. Jeśli czytanie ze szczegółami o najgorszych krzywdach, jakie jeden człowiek może uczynić drugiemu, często z mniej lub bardziej zawoalowanych pobudek seksualnych, sprawia ci przyjemność, to książka dla ciebie. W innym wypadku omijaj ją z daleka.

„Bestialska historia świata”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka

 

 

 

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.