Stulecie dobrego seksu

Pokazywanie odkrytych ramion na zdjęciu w prasie, pisanie o seksie, reklamowanie bielizny, informowanie o antykoncepcji, sprzedawanie prezerwatyw, obcowanie płciowe z osobą o odmiennym kolorze skóry. To wszystko było w swoim czasie surowo zabronione. 

Tekst: Sylwia Skorstad 

shutterstock_261565799

W USA ukazała się książka mówiąca o tym, jak społeczności próbowały i próbują prawnie regulować sprawy związane z seksem. Prawnik, dziennikarz i pisarz, Eric Berkowitz, zebrał interesujące przepisy dotyczące seksu, jakie wprowadzano w ciągu ostatnich stu lat. Publikacja „The Boundaries of Desire: A Century of Good Sex, Bad Laws, and Changing Identities („Granice Pożądania: stulecie dobrego seksu, złych przepisów i zmian tożsamości”) wzbudziła za oceanem duże zainteresowanie. Dowodzi, że twórcy prawa często byli bardziej perwersyjni od ludzi, których tak usilnie próbowali powstrzymać.

shutterstock_295684352

Żadnych penisów w skrzynce!

Fantazja prawodawców dotycząca wprowadzania ograniczeń w jednej z najbardziej intymnych dziedzin ludzkiego życia wydaje się nie mieć granic. Tylko w ostatnich dziesięcioleciach powstał szereg regulacji mających walczyć z „deprawacją”, „rozwiązłością” i „upadkiem obyczajów”. Niektóre z nich budzą śmiech, inne grozę.

W Stanach Zjednoczonych przez dziesięciolecia obowiązywał przepis zakazujący przesyłania pocztą materiałów pornograficznych, gadżetów erotycznych oraz środków służących zapobieganiu niechcianej ciąży. Prezerwatywy można sobie było kupić w sklepie czy aptece, jednak przesyłanie ich w paczce było przestępstwem. Sztuczne penisy sprzedawano w sklepach z wyposażeniem gospodarstwa domowego jako „przyrządy do masażu”, ale ktokolwiek wysłałby je pocztą, ryzykowałby grzywnę.

Berkowitz poruszył też jedne z najważniejszych problemów dotyczących seksu we współczesnym świecie. Dużo miejsca poświęcił na zbadanie, jak przez dziesięciolecia traktowano ofiary gwałtów. Jeszcze kilkanaście lat temu powszechne było wypytywanie ich o całość erotycznej biografii. Śledczy pytali, ilu partnerów miały zgwałcone kobiety, kiedy zaczęły uprawiać seks, jakie rodzaje seksu zdarzało im się praktykować. Jeśli uznali, że ofiara była „zbyt rozwiązła”, często nie podejmowali się poszukiwania sprawcy gwałtu i to bez względu na okoliczności. W sądach obrońcy sprawców nie mieli skrupułów, by takich samych pytań użyć jako taktyki ataku.

shutterstock_215990776

Prawo jako narzędzie represji

Przepisy regulujące życie seksualne obywateli zdaniem autora „The Boundaries of Desire” częściej były i są narzędziem opresji niż głęboko przemyślaną regulacją mającą za zadanie chronić niewinnych. Uderzają w najsłabszych – kobiety, dzieci, mniejszości seksualne i rasowe. Większość z nich jest nielogiczna i całkowicie nieskuteczna a ci, którzy najgłośniej krzyczą o moralności, sami stają się krzywdzicielami. Jednocześnie wiele przestępstw na tle seksualnych przez dziesięciolecia było dozwolonych. Dotyczy to na przykład gwałtu popełnionego przez małżonka.

Na razie nie wiadomo, czy książka zostanie przetłumaczona na język polski. Poprzedni bestseller tego autora można było kupić w Polsce w oryginalnej wersji językowej.

Nie ma jeszcze komentarzy.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.