Magia olewania i inne książki dla leniuchów

Zmyślone podróże na odległe wyspy i w głąb siebie, spacery filozoficzne i przyrodnicze, magia olewania. W tym tygodniu chcemy się dobrze bawić, więc czytamy po to, by złapać dystans.

Tekst: Joanna Zaguła

 

Sama zabawa i brak pracy zrobiły z Jacka głuptaska. Tak mniej więcej można by przetłumaczyć znane angielskie przysłowie: „All work and no play made Jack a dull boy”. Nie ufam jednak zbyt mocno temu przesłaniu, szczególnie gdy przypominam sobie, jak Jack Nicholson w „Lśnieniu” rzucił się w szaleńczy wir pracy, który – jak się okazało, był rzeczywistym obłędem – i zapełnił tym hasłem tysiące stron maszynopisu. Nie wierzmy więc fanatykom pracy. Praca jest kluczowa dla naszej tożsamości i dla potrzeby wstawania rano z łóżka, ale nie zastąpi nam starej dobrej zabawy. Już w latach 30. XX wieku znany badacz kultury, Johan Huizinga przekonywał czytelników swojego dzieła „Homo ludens” (czyli „człowiek bawiący się”), że to właśnie zabawa jest podstawą wszelkich naszych kreatywnych działań i podwaliną cywilizacji. Dlatego i my, nie zwlekając, staramy się trochę odciąć od wszystkiego, co jest serio, co nas osacza i przygniata. Nie możemy uciec na egzotyczną wyspę jak autorka bestsellera „Magia olewania”, Sarah Knight, ale możemy nauczyć się zdrowego dystansu i dać sobie trochę luzu. Prezentujemy dziś kilka książek, które być może wam w tym pomogą. A na pewno nie zaszkodzą.

Nie dajcie sobie nic wmówić

Sarah Knight, autorka „Magii olewania”, jak tysiące jej podobnych pracowników korporacji, powiedziała sobie dosyć i postanowiła uciec. Tylko że ona uciekła nie na Podlasie czy w Bieszczady, ale na Dominikanę. Teraz uczy nas o tym, jak mówić „Nie”, nie przejmować się oczekiwaniami innych i poświęcać czas tylko na to, co dla nas cenne. U Celleste Barber w „Challenge accepted” znajdziecie mnóstwo dystansu do siebie. To instagramerka, która stała się sławna dzięki parodiowaniu zdjęć celebrytów. W podobnych ujęciach i ciuchach, ale bez makijażu, stylistów i stabu fotografów wygląda na pierwszy rzut oka groteskowo, ale – jak się nad tym zastanowić – normalnie. Przestańmy więc tak bezgranicznie wielbić tych przestylizowanych modeli i aktorów i zacznijmy żyć. O to mniej więcej chodzi w jej książce.

Chodź na spacer

O spacerach mamy dwie pozycje: „Zew wędrówki” Rebecci Solnit i „Pieszo i beztrosko. O sztuce spacerowania” Bonnie Smith Whitehouse. Ta pierwsza to intelektualna przygoda z filozofią i ekologią na sztandarach. A druga podpowie wam, jak się wyciszyć i zebrać energię podczas przechadzek, a z dala od komputera.

Odległe piękno

Już wiemy, że nie warto podążać bezwolnie za Instagramem i robić nadgodzin w pracy, a lepiej jest wybrać się do parku, ale czasem mamy ochotę po prostu odpłynąć. Do tego wspaniale nadają się książki pięknie wydane i pozwalające przenieść się do innego świata. „Atlas wysp odległych” Judith Schalansky to bajka dla dorosłych – piękne, minimalistyczne ilustracje i prawdziwe historie o wyspach, na których ani autorka, ani większość czytelników nigdy nie była. Ale czytając je, może się tam znaleźć. I na koniec małe dziełko – „Pochwała cienia” Jun’ichirō Tanizaki. To niespieszna opowieść o małych przyjemnościach estetyczych i zmysłowych, a przede wszystkim o Japonii.

Nie ma jeszcze komentarzy.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.