Sekret, którego nie zdradzę

Detektyw Jane Rizzoli i lekarz sądowy Maura Isles znowu razem na tropie zbrodni.

Tekst: Sylwia Skorstad

Bostońska policja odnajduje ciało młodej reżyserki horrorów. Kobieta pracowała nad swoim drugim filmem, w którym zamierzała uporać się z traumą z dzieciństwa, ale nie zdołała go dokończyć. Jej morderstwo przykuwa szczególną uwagę policji i mediów ze względu na nietypowe obrażenia, jakie ciału zadano po śmierci. Zabójca usunął gałki oczne ofiary i umieścił je w jej dłoniach. Patolog sądowy Maura Isles nie może jednak znaleźć przyczyny śmierci kobiety. Wpada na pewien pomysł dopiero, gdy na jej stole sekcyjnym pojawia się inny denat, któremu również zadano nietypowe pośmiertne obrażenia.

Kumpelki z prosektorium

Choć Boston z powieści Tess Gerritsen to miasto pełne mrocznych sekretów, czytelnicy (oraz widzowie, bo łamach cyklu powstało już siedem serii serialu) z całego świata chętnie do niego powracają. Seria z Isles i Rizzoli w rolach głównych cieszy się niesłabnącą popularnością. Jej mocne strony to społeczny realizm oraz wyraziste, a jednocześnie swojskie bohaterki. Możemy łatwo wyobrazić sobie siebie w ich rolach, przy czym introwertyczki będą raczej uosabiać się z Isles, a ekstrawertyczki z Rizzoli. Obie panie mają spójne i przystające do charakteru życie prywatne.

Jane i Maurę zbliżają do siebie pasja oraz poczucie misji. Doceniają się nawzajem, między innymi dlatego iż rozumieją, że w ich zawody wymagają gotowości na wyrzeczenia. Obie hołdują podobnym wartościom moralnym, choć policjantka jest w nich bardziej nieprzejednana. A jednocześnie różnią się od siebie. Wiodą różny tryb życia, mają inne upodobania i potrzeby. Nie zawsze zgadzają się ze sobą i być może gdyby nie wspólna praca, ich drogi szybko by się rozeszły. Na szczęście obie lubią robić to samo, czyli starać się, by sprawiedliwości stało się zadość.

W świadomości socjopaty

W „Sekrecie, którego nie zdradzę” Gerritsen postawiła przed sobą ambitne zadanie przeniknięcia umysłu socjopaty. Jej analiza nie jest tak wnikliwa, jak choćby ta dokonana przez Tarryn Fisher w „Bad Mommy”, bowiem psychopatyczny trop stanowi jeden z wielu wątków powieści, ale robi duże wrażenie.

Socjopata wygląda jak każdy z nas, imituje nasze emocje, uczy się wypowiadać oczekiwane społecznie frazy i okazywać gesty sympatii. Jednocześnie odczuwa i myśli zupełnie inaczej niż przeciętny człowiek. Dzieli ludzi na przydatnych i nieprzydatnych, przy czym granica między tymi zbiorami jest wyjątkowo płynna. Jednego dnia możesz być jego najlepszym przyjacielem, a drugiego zaciętym wrogiem i to tylko dlatego, że zmieniasz szczegół wyglądu albo ton głosu. Obcując z socjopatą, możesz czasami odnosić wrażenie, że go rozumiesz, ale w rzeczywistości nawet sobie nie wyobrażasz, co dzieje się w jego umyśle. Być może wedle jego logiki już zasłużyłaś na surową karę?

W tej części serii Gerritsen myli tropy jak rzadko kiedy wcześniej, więc czytelnik ma okazję sprawdzić swoją biegłość w rozwiązywaniu kryminalnych zagadek. Komu się uda, ten może sobie pogratulować. Nie było łatwo.

„Sekret, którego nie zdradzę”, Tess Gerritsen, Wydawnictwo Albatros

Nie ma jeszcze komentarzy.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany