Rodziców się ma i już – „oczywista oczywistość” od wieków, ale czy kiedykolwiek zastanawiamy się czy ich kochamy? A jeśli tak, to za co? A jeśli nie, to dlaczego? Czy traktujemy ich jak powietrze, czy jak problem u nogi?

Rodziców się ma i już – „oczywista oczywistość” od wieków, ale czy kiedykolwiek zastanawiamy się czy ich kochamy? A jeśli tak, to za co? A jeśli nie, to dlaczego? Czy traktujemy ich jak powietrze, czy jak problem u nogi?