Orgazm – zrób to jak on

Zatem drogie panie, gdyby zdarzyło się wam obserwować faceta, który onanizuje się powolnymi ruchami, co dokładnie byście zobaczyły?


1.    No cóż, prawdopodobnie zobaczyłybyście, jak dokonuje on nierytmicznej stymulacji manualnej, czasem określanej jako pompowanie, ponieważ taka forma nieskoordynowanych ruchów umożliwia napełnienie penisa krwią oraz doprowadzenie go od wiotkości w fazie połowicznego pobudzenia do stanu obrzmienia.

 

Aby osiągnąć twardość, mężczyzna może:
•    Lekko poklepywać trzonek penisa (tak jakby grał na pianinie wskazującym i środkowym palcem).
•    Ugniatać żołądź (jak gdyby sprawdzał jędrność melona) i delikatnie uciskać wędzidełko i koronę, w miejscu, gdzie żołądź przechodzi w trzonek.
•    Uchwycić trzonek i potrząsać nim.
•    Masować jądra, szczypać skórę worka mosznowego, a także uciskać, pocierać i gładzić perineum oraz okolicę odbytu.

Czas zajmowany przez tę fazę jest bardzo zróżnicowany w przypadku poszczególnych mężczyzn, i zależy od mnóstwa czynników. Należą do nich: stopień jego podniecenia na początku, jego wiek, czas, jaki upłynął od ostatniego wytrysku oraz ogólna kondycja seksualna. Niektórzy mężczyźni lubią przedłużać ową fazę i cieszyć się uczuciem narastającego twardnienia, podczas gdy inni skracają ten czas do minimum, aby błyskawicznie przejść do kolejnego etapu, w którym doznania są bardziej intensywne.

2.    Kiedy następuje nawet minimalny wzwód, mężczyzna najprawdopodobniej obejmie dłonią penisa. Jeśli jest praworęczny, użyje lewej dłoni, by mocno ująć podstawę członka i naciągnąć w kierunku moszny pokrywającą go skórę. Złączenie kciuka oraz palca wskazującego i zaciśnięcie go tuż poniżej korony znacząco zwiększy wrażliwość wędzidełka i żołędzi,. Rytmiczny masaż wędzidełka i żołędzi zwiększa napływ krwi do penisa i sprzyja budowaniu seksualnego napięcia niezbędnego do osiągnięcia orgazmu.
Owo napięcie seksualne będzie pojawiać się na obszarze całego ciała, a wielu mężczyzn przerywa w tym momencie masaż wędzidełka, by ściskać swoje sutki albo dotykać innych części swego ciała. Masując członek, może on również w szczytowym momencie podniecenia rozluźnić ucisk, a potem mocno ścisnąć żołądź. Spowoduje to momentalne wstrzymanie krążenia krwi w główce penisa, a w konsekwencji wydłuży drogę w kierunku momentu nieuchronności, zwiększając równocześnie napięcie seksualne i siłę wytrysku.

3.     Kiedy ta faza podniecenia zbliża się do szczytu, mężczyzna poczuje pierwszy z serii skurczów orgazmu. Większość mężczyzn uważa ten pierwszy skurcz za sygnał przekroczenia granicy nieuchronności wytrysku. Odbiera to jako bodziec do zwiększenia intensywności masażu wędzidełka i żołędzi oraz wzmocnienia uścisku wywieranego na podstawę i trzonek penisa.

4.    Kiedy przyjemne skurcze orgazmu wyrzucą nasienie poprzez cewkę moczową, mężczyzna zachowa mocny uścisk wokół trzonka, kontynuując masaż wędzidełka i żołędzi podczas orgazmu oraz pierwszego wytrysku, co potęguje przyjemne doznania. Możliwe, że zwiększy siłę stymulacji, przez co wzrośnie moc wytrysku. Na samym końcu ściśnie albo będzie poklepywał wędzidełko, aby usunąć ostatnie krople nasienia, zanim napięcie w jego ciele opadnie a penis wróci do stanu zwiotczenia.

To, co właśnie opisałem, jest czteroczęściowym procesem bezpośredniej stymulacji genitalnej.
1.    Pompowanie
2.    Obejmowanie i napinanie
3.    Masowanie i ściskanie do momentu nieuchronności wytrysku
4.    Masowanie i ściskanie w trakcie orgazmu i wytrysku

Jako jego partnerka powinnaś umieć wykonać to wszystko, a nawet więcej.  Mówiąc „to wszystko”, mam na myśli, że powinnaś dostroić się do jego indywidualnego procesu pobudzenia i nauczyć się, jak wykorzystywać odpowiednie stopnie stymulacji na każdym etapie, aby spotęgować jego doznania i zwiększyć siłę orgazmu.
Na przykład, choć kobiety często skarżą mi się, że ich partnerzy działają zbyt szybko i gwałtownie, jeśli chodzi o pobudzanie łechtaczki, to według ich mężów i kochanków one również są „zbyt wyrywne” i za szybko przechodzą do mocnej i rytmicznej stymulacji penisa.

Inna powszechna bolączka polega na tym, że często kobiety zbyt wcześnie przerywają pocieranie bądź ssanie, zmniejszając nacisk i spójność ruchów w momencie orgazmu, zamiast kontynuować masaż, aby spotęgować moc wytrysku. Równie często zdarza się, że nie przerywają masażu, choć nastąpiła już ejakulacja i rozluźnienie.

Często słyszę, jak mężczyźni mówią, że ich powodowane dobrymi chęciami partnerki stosują nowe techniki seksualne, o których przeczytały albo usłyszały. Robią to jednak tak mechanicznie i bez baczenia na indywidualny rytm pobudzenia partnera, że jest to przerost formy nad treścią.

Ian Kerner, Jego orgazm później. Poradnik dla myślących kobiet, wyd. Santorski & Co, Warszawa
*Skróty i podkreślenia pochodzą od redakcji.

10 komentarzy

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany