Rodzicielstwo niedoskonałe

Wyzbycie się perfekcjonizmu i zrozumienie, że nie ma idealnych rodziców, tak jak
nie ma idealnych dzieci, to jedna z recept na sukces rodzicielski.

Tekst: Sylwia Skorstad


Bycie rodzicem to nie bajka. Rodzicielstwo to nie tylko wspólne pikniki i wycieczki, duma z osiągnięć swoich pociech i wyjątkowo silne poczucie wspólnoty z drugą osobą. To również troska, poczucie odpowiedzialności i nieustający test: cierpliwości, wytrzymałości psychicznej, zdolności do kompromisu oraz altruizmu. Rodzicielstwo to również bezustanne szukanie skutecznych rozwiązań. Co szczególnie trudne
i zadziwiające, metoda wychowawcza sprawdzająca się z jednym dzieckiem,
może nie zdać egzaminu z drugim, nawet w przypadku bliźniąt.
Jednocześnie to proces długotrwały i nieodwracalny, bo kto raz został rodzicem,
ten bez względu na to, jak potoczą się losy jego rodziny, mentalnie zawsze
nim pozostanie.

Profesor Karl Pillemer, amerykański socjolog, który wyspecjalizował się w badaniu opinii ludzi starszych, postanowił sprawdzić, jakie rady dla rodziców mają seniorzy. Jego publikacja na ten temat to cenna lekcja mądrego rodzicielstwa.

Precz z perfekcjonizmem


Ponad 2000 seniorów, jacy podzielili się z Pillemerem wiedzą na temat rodzicielstwa, było zaskakująco zgodnych w jednej kwestii – oczekiwanie perfekcji od siebie jako rodzica oraz od dzieci, jest błędem.

„Im szybciej to zrozumiecie, tym lepiej dla całej waszej rodziny”  – przekonywała siedemdziesięciosześcioletnia Laura. „Wasze dzieci mają wady, bywają leniwe, kłamią, zrzucają odpowiedzialność na innych, dbają tylko o siebie, są naiwne, lękliwe albo mało lotne. I co z tego? Nie zamartwiajcie się, bo 99% z nich znajdzie pracę,
która nikogo nie krzywdzi oraz osobę, która ich pokocha. Wbrew waszym najczarniejszym obawom, poradzą sobie w życiu i uwierzcie mi, nie raz będą szczęśliwe.”

Podobną radą dzieli się z rodzicami osiemdziesięciodwuletni Mike: „Jako rodzic wielokrotnie zawiodłem swoich synów. Dużo podróżowałem służbowo i zadręczałem się tym, że nie ma mnie przy nich. Obawiałem się, jak to na nich wpłynie,
ciągle czułem się fatalnym ojcem, więc będąc w domu, próbowałem im to wynagrodzić. Dziś patrzę na nich i widzę, że każdy ułożył sobie życie. Więc jednak nie schrzaniłem wszystkiego, coś zrobiłem dobrze, niepotrzebnie przez lata obarczałem się trudnym do zniesienia poczuciem winy.”

Niewiele trzeba

Idąc za głosem seniorów profesor Pillemer przekonuje rodziców,
by w procesie wychowania nie dążyli do ideału, tylko starali się być „wystarczająco dobrym” rodzicem. Jego zdaniem dobre intencje, umiejętność słuchania i poświęcanie dzieciom czasu
to kompetencje wystarczające do tego,
by stworzyć podwaliny do mądrego rodzicielstwa. W jego opinii błędy w procesie wychowania są nieuniknione, popełniają je wobec własnych dzieci nawet najlepiej wyedukowani psychologowie i pedagodzy, bo każde dziecko jest inne i rodzi się
bez instrukcji obsługi.

Zamiast więc zadręczać się faktem, że ani my, ani dzieci, nie dorastamy
do oczekiwanego poziomu, lepiej… poczytać z dzieckiem książkę, pograć z nim
w piłkę albo (o zgrozo!) obejrzeć razem jego ulubiony film.

Nie ma jeszcze komentarzy.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany